eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Bronisław Baszuk - pierwszy medalista Hermesa

W ostatnich latach w Hermesie obrodziło medalami imprez rangi mistrzostw kraju. Prekursorem w tym względzie jest Bronisław Baszuk, który 55 lat temu, jako pierwszy „Hermesiak” stanął na podium Mistrzostw Polski Juniorów

Doskonale pamiętam wydarzenia z 1964 roku, choć sam bieg, który dał mi medal, to dla mnie czarna plama. Inne występy zapisały się w mojej pamięci, nawet po latach widzę je w swojej głowie. Mistrzostwa Polski Juniorów z Zielonej Góry to natomiast tylko zlepek obrazków, z tym najważniejszym, gdy wchodzę na najniższy stopień podium.

Moja droga do medalu MP zaczęła się od eliminacji wojewódzkich. Zostały rozegrane w ramach obozu w Dębnie, gdzie stawili się wszyscy czołowi juniorzy w województwie. Nie byłem faworytem, najlepszy był wówczas Wielgoszewski ze Szczecina. Mówiliśmy na niego „Wielgoch”, zawodnik nie do pokonania.  Nieoczekiwanie pokonałem go, chyba na dystansie 1000 metrów. Mimo to, trenerzy chcieli wysłać na Mistrzostwa Polski właśnie jego. Mówili, że pewnie wygrałem z nim przez przypadek, ale później pokonywałem go na każdych testach. Wtedy stanął za mną trener Ludwik Alchimowicz i ostatecznie to ja, a nie „Wielgoch”, pojechałem do Zielonej Góry.

Zawody odbywały się w lesie, wokół stadionu, jak to przełaje. Okazało się to słuszną decyzją, przywiozłem do domu brąz. Poza medalem i dyplomem nie dostałem nic więcej. Nie było mowy o pieniądzach, nawet pod postacią stypendium sportowego. Nie myślałem jednak o tym, nie czułem się skrzywdzony. Byłem niesamowicie dumny ze swojego osiągnięcia. Nie spodziewałem się, że zdobędę medal, tym bardziej, że trenowałem dopiero dwa lata.

Wtedy poczułem, że sport może mi dać wiele. Dzięki niemu zwiedziłem wszystkie największe miasta w Polsce. Bardzo cieszyłem się z tej możliwości, bo inaczej nie mógłbym pozwolić sobie na podróże. Nie chodzi nawet o finanse. W czasie wolnym od szkoły musiałem pomagać rodzicom na gospodarce, w polu. Lekkoatletyka otworzyła dla mnie świat, co wtedy było dla mnie bardzo ważne i cenne.

 

Pełne wspomnienia znajdują się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu