eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Burmistrz promuje się przed wyborami za pieniądze podatników!

Za pieniądze podatników UMiG Gryfino wydał drugi numer Gryfińskiego Informatora Samorządowego. Oczywiście biuletyn chwali pod niebiosa działania władzy. Nie znajdziemy w nim niczego, co postawiłoby w złym świetle urząd, a każdy, kto uważnie czyta Gazetę Gryfińską wie, że takich spraw w minionym roku nie brakowało. Tematów trudnych, o których piszemy tam nie znajdziecie. Swoim charakterem nawiązuje więc do propagandy z czasów minionej epoki. Co istotne, radni blisko związani z obozem władzy domagają się częstszego wydawania informatora, oczywiście już w samym roku wyborczym. Dlaczego władza za nasze pieniądze buduje podwaliny pod swoją kampanię wyborczą?

W ubiegłym roku burmistrz Gryfina wpadł na genialny pomysł, tak mógł twierdzić on i jego świta, wydania urzędowej gazety. W nakładzie 12 tysięcy egzemplarzy zalała ona skrzynki gryfinian. To kosztowało podatników 6083 zł. Jednoznacznie na naszych łamach określiliśmy ten pomysł jako nietrafiony, bo wszakże za publiczne pieniądze władza buduje swój wizerunek.
W drugiej połowie grudnia tego roku po raz drugi wydano biuletyn. Dość aktywnie zareagowała na to podczas ostatniej sesji rady miejskiej nieliczna opozycja.
- Nie wiem, czy inni radni mieli informację, że ta gazetka będzie wychodziła, ja nie miałem żadnych. Dostałem do ręki, przejrzałem i moim zdaniem powinna się nazywać Gryfiński Informator Burmistrza, prawdopodobnie ma ona za zadanie prowadzić jakąś kampanię dla pana burmistrza, bo nie widzę tu uzasadnienia merytorycznego, co do jej wydawania – mówi zdecydowanie Jacek Kawka. - Wyszła ona w grudniu, a tam „świeże wiadomości” z marca i maja, wszędzie wcześniej w mediach lokalnych przedstawione. Kto jest redaktorem naczelnym, osobą, która decyduje o składzie i ile kosztuje jej wydanie oraz kolportaż? – pytał władzę.
Wtórował mu radny Guga.
- Zostałem zaskoczony, że to moja zasługa, dlatego może kiedyś znajdzie się okazja, abym coś napisał w tym biuletynie - z ironia Rafał Guga odniósł się do słów wiceburmistrza Nikitińskiego. - Tylko mam problem, bo nie wiem, kto go redaguje. Odniosłem wrażenie, że ktoś się tego wstydzi, bo się nie podpisał – dodał radny.
Wiceburmistrz Nikitiński najpierw z żartem starał się odnieść do tych zarzutów. Wydawanie biuletynu argumentował następująco:
- Jest wiele informacji, które jesteśmy winni mieszkańcom, ze względu na sukcesy, jakie odnosimy – mówił wiceburmistrz.
Z odsieczą przyszli mu radni z obozu władzy, m.in. Łukasz Kamiński i Zenon Trzepacz. Ten pierwszy domaga się częstszego wydawania biuletynu.
- Chciałbym przekazać prośbę od mieszkańców o rozszerzenie biuletynu, publikowanie w nim informacji o działaniach, jakie podejmowane są przez radę miejską i jednostki organizacyjne – mówił najmłodszy radny.
Jego apel być może nie był wcale przypadkowy. Władza zdaje się od jakiegoś czasu sondować możliwość częstszego wydawania biuletynu promującego swoje działania. W dalszej części sesji Paweł Nikitiński wypowiedział słowa, które mogą sugerować wydanie kolejnych numerów…
- Będą szczegółowe dane, kto będzie redaktorem prowadzącym, a kto będzie odpowiadał za poszczególne części, działy itd. – mówił.
Być może plan działań jest już nakreślony. Wszakże zgodnie z „tradycją” kolejny numer powinien ukazać się przed świętami w 2018 r., ale to już będzie po wyborach. Niewykluczone więc, że władza planuje wydać biuletyn wcześniej, finansując za pieniądze podatników część swojej kampanii wyborczej.

KOMENTARZ

Drodzy radni i burmistrzu – zapłaćcie za to z własnych pensji i diet!

Wydawanie publicznych pieniędzy na działania public relations odbieram jako niepotrzebne, tym bardziej w sytuacji, kiedy gmina w dalszym ciągu jest bardzo zadłużona. Od przekazywania informacji są bowiem niezależne media. Jeżeli nawet części dziennikarzy zarzuca się działania tendencyjne, to mają do tego prawo, o ile go nie łamią, ale wówczas można skorzystać z takich instytucji jak sąd czy prokuratura. Tymczasem biuletyn informacyjny władzy to nic innego, jak forma przedwcześnie prowadzonej własnej kampanii wyborczej. Z tą różnicą, że finansowanej z publicznych pieniędzy, a nie z funduszy własnego komitetu! Z kolei ewentualny rozwój takiego biuletynu o ogłoszenia i reklamy, które miałyby zapewnić samofinansowanie wydawnictwa, prowadzić mógłby do poważnych nadużyć, co miało miejsce w innych przypadkach.
Drodzy mieszkańcy Gryfina, jeśli trafił w wasze ręce biuletyn burmistrzów, to wiedzcie, że za jego opracowanie, skład i druk zapłaciliście wy! Jest bowiem finansowany z waszych podatków. A na celu ma budowanie dobrego wizerunku osób rządzących, które już teraz (co normalne) myślą o wyborach samorządowych w bieżącym roku.
Co oczywiste, w owym biuletynie nie znajdziecie krytycznych tekstów, no bo jakże burmistrz miałby krytykować własne działania? Są za to wzniosłe tytuły chwalące działania władzy. Oczywiście o wszystkich kwestiach pisaliśmy już wcześniej, jednak w nieco innej formie - rozważając również słuszność niektórych działań, co często wynikało z wątpliwości przekazywanych nam przez czytelników. Prasa powinna bowiem bronić interesów społecznych i pomagać mieszkańcom w rozwiązywaniu problemów, choćby na linii obywatele - władza. W idealnym świecie biuletynu wydanego przez gminę nie ma miejsca na jakiekolwiek głosy opozycji czy też niezadowolonych mieszkańców.
Włodarze Gryfina są dość pewni dobrego kierunku obranych zmian, a według nich rozwój miasta i gminy widać gołym okiem. Faktycznie, nie brak pozytywnych ocen ich pracy. Jeśli jednak jest tak dobrze jak twierdzą, a jakość życia mieszkańców gminy znacząco się poprawi, sami będziemy potrafili to ocenić. Niepotrzebne są do tego żadne biuletyny. Żyjemy przecież tu na co dzień.
Nie popieram takich działań. Komitet GiS zachęcam do sfinansowania tego typu biuletynów przed następnymi wyborami samorządowymi z własnych środków, a nie z pieniędzy publicznych! Radni, którzy tak bardzo domagają się tego, już dziś mogą odkładać przecież pieniądze z własnej diety na tego typu publikacje – wówczas nikt nie zarzuci im korzystania ze środków publicznych!

• Kamil Miler

To fragment mojego komentarza sprzed roku. Jak się okazuje, nic nie stracił na aktualności.

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu