Advertisement
eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Florian Geisler. Szef bezpieki, który był prezesem Polonii i Energetyka

Florian Geisler był w latach 60. i 70. prezesem Energetyka a jednocześnie szefem gryfińskiej bezpieki. W pamięci miejscowych zapisał się jako najlepszy działacz w historii klubu. Nie wszyscy mają jednak o nim dobre wspomnienia. Grupa działaczy opozycyjnych obarcza funkcjonariusza SB winą za problemy, w jakie popadli na skutek Czerwca ’76. Jaki naprawdę był Florian Geisler? Jutro w Gazecie Gryfińskiej ukaże się pierwsza część artykułu o "prezesie ubeku". Dzisiaj prezentujemy fragment tekstu

Spotykamy się w mieszkaniu przy ulicy Asnyka w Gryfinie.

- Ludzie mówią, że lokalni ubecy dorobili się luksusów. Zawsze, gdy zapraszałam znajomych dziwili się: „Jak to, mieszkacie w bloku, a nie w willi?”. Adres podobny, bo po drugiej stronie ulicy są domki jednorodzinne, gdzie mieszkali partyjni bonzowie. Stąd głosy o naszym rzekomym bogactwie – mówi z błyskiem w oku.

W lipcu Jadwiga Geisler skończy 87 lat. Sprawia wrażenie dziarskiej, choć nie tak energicznej jak w swoim „szczytowym czasie”.

- Wiek bardzo mi doskwiera. Nie pamiętam już tylu rzeczy, ile wiedziałam choćby przed dwoma laty. Zapominam słów, których używałam w życiu tysiące razy. Choć kojarzę wszystkich ludzi ze starych zdjęć, największy problem mam z nazwiskami. Nie mogę tego skonsultować ze znajomymi, bo większości już nie ma. Tylko ja żyję tak długo. Najgorsze jest jednak to, że nie mogę chodzić. Zawsze byłam aktywna, każdego ranka wychodziłam do sklepu po bułki, robiłam mężowi i synowi śniadanie, a po wyprawieniu ich do pracy i szkoły, szłam na ryby. Teraz prawie cały czas siedzę w domu. Kiedy widzę przez okno, jak ludzie spacerują, to aż mnie skręca. Mam ochotę popracować na działce, ale nogi nie pozwalają – mówi pani Geisler, wskazując na chodzik, dzięki któremu porusza się między kuchnią, salonem, a sypialnią.

Na mecze nie chodzi od śmierci męża, w lipcu minie 21 lat odkąd po raz ostatni była na stadionie. Jak jednak zaznacza, sport wciąż zajmuje ważne miejsce w jej życiu. Na stoliku, na wyciągnięcie ręki, trzyma pamiątki po „ślubnym”.  Nieopodal znajdują się wycinki z Gazety Gryfińskiej.

- Zapłaciłam z góry i listonosz we wtorki przynosi mi gazety. Czytam wszystkie teksty historyczne. O Leszku Paruszewskim, „Gawle”, Lucjanie Tołłoczko. Znałam ich dobrze, mąż przyjaźnił się z nimi, często bywali u nas w domu, a my u nich. Zbieram artykuły, wspominam dawne czasy. Bardzo interesują mnie również sprawy bieżące. Wytłumaczy mi pan dlaczego odwołali planowany remont stadionu? Przecież trzeba znaleźć na to pieniądze – mówi mocnym tonem, rozpoczynając tyradę pod adresem władz klubu.

- Ten Marek Hipsz robi wielką krzywdę Energetykowi. Dlaczego nikt go nie usunie? Nie powinien mienić się prezesem, nie nadaje się do tego. Daleko mu do mojego męża, czy Lucka. Oni oddawali serce za drużynę, za piłkarzy, a jemu chyba chodzi tylko o jedno - wykonuje sugestywny gest.

- Mój mąż był inny, zupełnie inny.

 

Cały artykuł znajdzie się w jutrzejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu