eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Ile to jeszcze potrwa? "Terrorysta" na Górnym Tarasie?

Od kilku lat skutecznie uprzykrza życie mieszkańcom Górnego Tarasu. Broni go Starostwo Powiatowe i firma sprzątająca. Wyposażony w dmuchawę do liści, zaczyna budzenie czasami nawet po godzinie 6:20, bo jak twierdzi "cisza nocna się skończyła".

Tereny w koło bloków zwykle są sprzątane przez wyznaczone do tego osoby, tzw. dozorców. Nieliczne spółdzielnie czy wspólnoty decydują się zatrudniać firmy trzecie. Przy tzw. "prostokącie" na Górnym Tarasie swoją siedzibę ma Starostwo Powiatowe, które do wykonania prac porządkowych wokół budynku, zatrudniła firmę zewnętrzną. Pracownik wyposażony w sprzęt spalinowy, prawie każdego dnia, od kilku lat, umila życie mieszkańcom porannym rytuałem.

Przez ostatnie kilka lat, facet zaczynał robotę po godzinie 6, sporadycznie koło 6:30. Prawie dzień w dzień dmuchawa do liści szła w ruch. Latem do zamiatania, jesienią do zgarniania liści, zimą do odśnieżania - opowiada jeden z mieszkańców bloku przy 11 Listopada - Była zwracana wielokrotnie mu uwaga, że to nie jest godzina na takie prace, takim sprzętem. Ignorował to, tłumacząc że cisza nocna trwa do 6. Padały też wulgarne słowa.

Ale to nie o wulgaryzmy chodzi w tej sprawie, a o problem, którego zarówno Starostwo jak i firma wykonująca prace porządkowe próbuje lub naprawdę nie dostrzega. Jak usłyszeliśmy od przedstawiciela Starostwa, firma musi do godziny 7:30 przygotować teren w koło budynku do użytku, czyli posprzątać. Tu również starostwo broni się "ciszą nocną". Przyjmuje się, że cisza nocna, a więc czas na odpoczynek, trwa od godziny 22 do 6 nad ranem. Jeśli spółdzielnia mieszkaniowa chce, może oczywiście zmienić ten zapis, np. wydłużając godziny ciszy nocnej.

Jednak w całej sprawie, ani Starostwo ani firma wykonująca prace, nie dostrzega tego, że są one realizowane na terenie osiedla mieszkalnego. Do tego są one systematycznie powtarzane, a niekiedy wykonywane dzień po dniu np. przez miesiąc lub dwa. Zdmuchiwanie kurzu czy kilku liści nie jest pierwszą potrzebą jaką należy realizować po wstaniu z łóżka, cięższe prace spokojnie można przełożyć na późniejsze godziny, a rano skoncentrować się na ogarnięciu schodów i podjazdu dla osób niepełnosprawnych - dodaje mieszkaniec bloku, pan Wojtek (imię zmienione na potrzeby tekstu).

Podczas jednej z rozmów z przedstawicielem PUK, przyznał on, że zdarza im się wysyłać ludzi w teren wcześnie rano. Dodał jednak, że rzadko kiedy zaczynają oni prace przed godziną 7:30 a czasami i 8, a nawet jeśli są to prace sezonowe, np. skoszenie trawnika, które to będą powtórzone dopiero za kilka miesięcy. Nie sposób się z tym nie zgodzić, bo każdy z nas widzi jak pracuje PUK i kiedy. Logicznym jest także, że trwający remont, np. drogi, może przez pewien czas generować większy hałas, także w godzinach porannych. Każdemu zależy na czasie.

Używanie dmuchawy to jedno, ale utrzymywanie "pozornie" niskich obrotów, powoduje, że hałas jest jeszcze bardziej uciążliwy. A przecież w pobliżu znajdują się tory kolejowe i nie stanowi to większego problemu.

- To że cisza nocna kończy się o 6:00 to nie znaczy, że o 6:00 odpalam wiertarkę i wiercę. Nie mieszkam tutaj sam. Owszem może się zdarzyć, raz na 10 lat że skorzystam z tego przywileju w wyjątkowej sytuacji, ale nie miałbym odwagi robić tego codziennie - skarży się Pan Andrzej, mieszkaniec bloku (imię zmienione na potrzeby tekstu).

Niepisane zasady współżycia społecznego mówią, że powinniśmy wzajemnie szanować siebie, swój czas i spokój, szczególnie że każdego dnia spotyka nas wiele stresujących i nerwowych sytuacji. Ktoś to ignoruje prośby innych, a jednocześnie robi wszystko, aby uprzykrzyć im życie jest po prostu "terrorystą".

Jak twierdzą mieszkańcy bloku, rozwiązaniem problemu było by po prostu odebranie pracownikowi firmy dmuchawy do liści lub używanie jej po godzinie 8-9:00. Wystarczyło by rano przygotować wejście do urzędu, a porządkowanie chodnika i parkingu odłożyć na później.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że starostwo odpowiada za raptem kilkanaście metrów chodnika, podczas gdy dozorca sąsiadującego bloku, musi i tak przystosować nawet kilkaset metrów chodnika. I chociaż zarówno firma jak i dozorca wywiązują się prawidłowo ze swoich obowiązków, to skala wytwarzanego hałasu jest nieadekwatna do wykonywanej pracy.

Poprosiliśmy o zajęcie się sprawą Starostwo, w wyniku czego otrzymaliśmy deklarację od firmy sprzątającej, jako by sprzęt miał być od tej pory używany sporadycznie co 1,5 do 2 tygodni. Niestety, dziś jest czwartek i to już czwarty dzień, kiedy pracownik firmy nadal korzysta z dmuchawy w niekontrolowany sposób. Wygląda na to, że mamy do czynienia z regularnym zakłócaniem spokoju. Czy Policja zainteresuje się tematem?

Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu