eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Laguna walczy z małolatami kosztem dorosłych?

Według zapewnień dyrektor, rodzice nadal mają zapewniony dostęp do korytarza i bakonu widokowego, wystarczy, że nacisną przycisk wzywająca personel do otwarcia drzwi
Według zapewnień dyrektor, rodzice nadal mają zapewniony dostęp do korytarza i bakonu widokowego, wystarczy, że nacisną przycisk wzywająca personel do otwarcia drzwiAutor: bg

W drugiej połowie lutego wielu gryfińskich rodziców zelektryzowała, a nawet zbulwersowała informacja o całkowitym zakazie przebywania na korytarzu i balkonie widokowym na II piętrze w Centrum Wodnym Laguna

Dyrektor Edyta Zart podjęła tę decyzję po kilku latach zmagań z młodzieżą gimnazjalną dewastującą Lagunę. Wszelkie inne próby podejmowane przez administrację basenu okazywały się bezskuteczne.

Z naszą redakcją skontaktowało się wielu gryfinian, którzy źle poczuli się z tym, że zabrania się im dostępu do tej części Laguny. Pan Sebastian w rozmowie z nami był wyraźnie poirytowany:
- Mieszkam tu i tu płacę podatki, centrum wodne jest mieniem gminnym, czyli ja się dokładam do funkcjonowania tej placówki – mówił gryfinianin. – Jakim więc prawem ktoś mi zabiera dostęp do miejsca, z którego mogę obserwować uczące się pływania moje dziecko?! To jest niedopuszczalne – stwierdził Sebastian.
Przeprowadziliśmy rozmowę z dyrektor CW Laguna.
- Nie wolno niszczyć mienia publicznego – podkreślała w rozmowie z nami E. Zart. – Na razie nie widzę innego rozwiązania, jak całkowity zakaz wpuszczania gimnazjalistów na teren balkonu widokowego. - Natomiast dorośli czy rodzice przychodzący z dziećmi na lekcje nauki pływania mogą wejść na wspomniany balkon. Należy tylko nacisnąć przycisk dzwonka, na jego sygnał przyjdzie pracownik solarium i otworzy drzwi - dodała.

Od kilku już lat bywalcy Laguny mogli zauważyć gromadzącą się, zwłaszcza w miesiącach zimowych, młodzież na najwyższej kondygnacji kompleksu basenów. W mieście nie ma wiele takich miejsc, w których mogliby spotykać się i przesiadywać tak, jak robią to w centrum wodnym. Dyrektor Zart zaznaczyła, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nie przepędzała młodych ludzi. Jedyne czego wymagała to poszanowania mienia publicznego. Niestety z biegiem czasu młodzież stawała się coraz bardziej odważna. Kiedy zaczęli zostawiać po sobie śmieci, pracownicy Laguny ustawili kosz na odpadki specjalnie dla nich. Nie dało to jednak oczekiwanych rezultatów.
- Wciąż znajdowaliśmy puste opakowania po produktach spożywczych i butelki po napojach. Były porozrzucane albo poupychane w donice z kwiatami – opowiada dyrektor Laguny. – Same kwiaty również były notorycznie niszczone – mówi E. Zart.

Ponadto do administracji kompleksu basenów zaczęły docierać sygnały od matek z dziećmi, które przychodziły popływać, że czują się zagrożone obecnością gimnazjalistów. Młodzi ludzie często zachowywali się zbyt głośno i prowokująco. W tej części Laguny w godzinach popołudniowych, po 15.30 mogą czuć się bezkarni, bo nie ma nadzoru, nie ma tam żadnego pracownika, który mógłby mieć nad wszystkim kontrolę. W ciągu tych kilku lat dyrektor niejednokrotnie wzywała straż miejską na interwencję. Młodzi ludzie jednak uciekali, a kiedy strażnicy odjeżdżali, pojawiali się z powrotem.
- Przeprowadziłam, ja i pracownicy, wiele rozmów z młodzieżą. Mówiłam, że mogą tu przebywać, zwracałam im tylko uwagę na to, żeby nie czynili szkód – informuje E. Zart. - Podkreślałam, że musimy dbać o to, co jest wspólne, licząc na ich inteligencję, bo młodzież uważam za inteligentną.

Aby unaocznić skalę problemu z niszczeniem mienia publicznego, dyrektor przywołała przykład toalety męskiej znajdującej się w CW Laguna. Jest zamknięta na klucz od dłuższego czasu, jeśli klienci chcą z niej skorzystać, muszą udać się po bezpłatny żeton np. do kas. Co skłoniło administrację do takiej decyzji? Otóż okazuje się, że toaleta była bezustannie dewastowana. Nie tylko przez młodych ludzi, ale też bezdomnych, którzy mieli w tym swój spory udział. Bywało tak, że kiedy ktoś z personelu Laguny udawał się do tej toalety to na miejscu mógł zastać umazane kałem ściany. Innego dnia mogły być ubrudzone krwią, gdyż czasami dochodziło tam też do bójek.
- Od momentu, kiedy zamknęliśmy tę toaletę, nie ma już tego problemu – oznajmia Edyta Zart.
Dyrektor ma nadzieję, że rodzice, którzy będą wchodzić na korytarz znajdujący się na II piętrze, nie będą wpuszczać młodzieży.

bg


 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu