eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Mój mąż nigdy nikogo nie zabił, był dobrym komunistą. Opowieść o Geislerze, cz. 2

W jutrzejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej druga część artykułu o Florianie Geislerze. Prezentujemy fragment tekstu o legendarnym prezesie

Na dymisję Geislera z funkcji prezesa Energetyka w 1982 roku mogły zadziałać względy polityczne. W latach osiemdziesiątych w mieście, podobnie jak w całym kraju, zetknęły się dwa światopoglądy: skupione wokół obozu władzy i Solidarności. Gdy w 1981 r wybuchł stan wojenny, władze uwięziły Zdzisława Podolskiego, Mirosława Witkowskiego i jego brata Jana Witkowskiego. 

Fakt ten nie pozostał bez wpływu na nastroje społeczne. Emerytowanego majora Geislera kojarzono nie tylko ze sportem, ale również z aparatem bezpieczeństwa. Niewykluczone, że zrezygnował z prowadzenia Energetyka nie tylko ze względu na stan zdrowia, ale także pod wpływem społecznego niezadowolenia. Jego miejsce, lecz na krótko, zajął sympatyzujący z Solidarnością Zdzisław Foremski, którego zastąpił z kolei Franciszek Kaczor, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

Geisler pozostał przy klubie, ale nie przez wszystkich był mile widziany.

- W czasie Walnego Zebrania działacz piłkarski, członek Solidarności powiedział w stronę Geislera: „Pan jest komuch, panu było łatwiej, bo przystawiał pan ludziom pistolet do głowy i tak załatwiał sprawy”. Zamurowało nas, a Geisler wstał, trzasnął drzwiami i wyszedł, nic nie mówiąc – zdradza Marek Blumka.

Autorem słów był Jerzy Minkwitz, którego nazwisko widnieje w aktach dotyczących Czerwca ’76 w Dolnej Odrze. Inspektorem działań operacyjnych o kryptonimie „Blok” był Florian Geisler.

 

Więcej w jutrzejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu