eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Nie uważam, że często upominam radnych

Autor: Tomasz Obacz

Elżbieta Kasprzyk od 13 lat jest radną Rady Miejskiej w Gryfinie. W tej kadencji po raz pierwszy jednak przewodzi całemu gremium. Przewodniczącą gryfińskiej rady pytamy m.in. o przebieg sesji w tej kadencji

Staż w radzie miejskiej ma pani spory. Która to już kadencja?

Elżbieta Kasprzyk: Dokładnie od 2005 roku jestem radną. To już moja czwarta kadencja, z czego trzecia pełna.

 

Teraz jednak po raz pierwszy została pani przewodniczącą rady.

- Tak i jestem pierwszą kobietą, która została przewodniczącą gryfińskiej rady miejskiej.

 

Jak wygląda praca rady z tej perspektywy?

- Ta kadencja jest inna. Obecnie większość w radzie ma Gryfińska Inicjatywa Samorządowa, która wraz z Burmistrzem Mieczysławem Sawarynem realizuje wspólny program wyborczy. Jestem odpowiedzialna za prawidłowy przebieg prac przy podejmowaniu uchwał od samego początku, czyli od momentu zrodzenia się inicjatywy uchwałodawczej. Uważam, że przewodniczący nie powinien opowiadać się po stronie jakiegokolwiek rozwiązania w trakcie dyskusji nad projektem uchwały. Porównując do poprzedniej kadencji, gdzie sesje potrafiły trwać nawet do godzin wieczornych, teraz idzie to wszystko sprawniej.

 

Sesje przebiegają sprawniej, ale jak porównałaby je pani pod względem merytorycznym?

- Praca radnych odbywa się podczas komisji. W mojej ocenie, każdy radny po posiedzeniu komisji powinien wyjść z wypracowanym stanowiskiem. Dbamy o to, aby były udzielane tam wszelkie niezbędne informacje. W poprzednich kadencjach zdarzały się sytuacje, że radni mimo próśb nie otrzymywali wyjaśnień. Dlatego na sesjach bardzo często dopytywano i toczono dyskusje w tematach dotyczących przedkładanych projektów uchwał. To powodowało wydłużenie czasu trwania sesji.

 

Jeżeli jednak chodzi o sesje, to osobiście mam okazję w nich uczestniczyć tylko od końca poprzedniej kadencji, ale śmiem twierdzić, że wtedy było więcej radnych bardziej dociekliwych niż teraz.

- Radni, którzy, jak pan twierdzi, byli wtedy bardziej dociekliwi, występowali w roli opozycji. Wielokrotnie mieli inny pogląd na zarządzanie gminą, proponowali inne rozwiązania, wskazywali błędy. Sytuacja finansowa gminy świadczyła o tym, że nie dzieje się dobrze z jej zarządzaniem.

 

Ale czy inna rola zwalnia ich z obowiązku bycia dociekliwymi?

- Absolutnie nie. Dyskusje na sesjach nie są odzwierciedleniem zaangażowania i pracy radnych. Proszę zauważyć, że w porządku obrad, do każdego projektu odczytuję na sesji wypracowane już wcześniej stanowiska poszczególnych komisji rady miejskiej. Wyjątkiem są projekty, które przedkładane są radzie po odbytych już komisjach, ale wtedy każdorazowo w głosowaniu radni podejmują decyzję o tym, czy wprowadza się je pod obrady na sesji RM. Każdy z nas ma wiele możliwości zaangażowania się w sprawy samorządu gminnego, aby jak najlepiej wypełniać powierzony mandat. Radni Gryfińskiej Inicjatywy Samorządowej spotykają się z burmistrzem i jego służbami. Omawiane są proponowane rozwiązania, radni dopytują, dyskusją, wspólnie wypracowują stanowiska w poszczególnych sprawach.

 

A radni opozycyjni nie mają tej możliwości.

- Myślę, że mają, jeśli chcą. To zależy od ich aktywności, czy chcą się spotkać i np. rozmawiać z burmistrzem.

 

Obszerny wywiad, w którym pytamy przewodniczącą rady również m.in. o zbliżające się wybory, harmonogram remontu dróg wiejskich oraz o bieżące inwestycje, mogą państwo przeczytać w obecnym numerze Gazety Gryfińskiej.

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu