eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Nowa winnica niedaleko Gryfina. Rodzeństwo Kojderów z Pniewa ma bardzo ambitne plany

Artur Kojder
Artur KojderAutor: Kamil Miler

Anna i Artur Kojderowie cztery lata temu podjęli decyzję o otwarciu winnicy. Po poznaniu tajników produkcji tego trunku, na dwóch hektarach ziemi posadzili pierwsze ekologiczne winogrona. W zeszłym roku wyprodukowali 800 butelek. W tym roku wypuścili na rynek już 13 tysięcy butelek, a w przyszłym mają zamiar oddać aż 30 tysięcy butelek. Stopniowo chcą dojść do upraw sięgających 25 ha, na które będzie można spoglądać z nowoczesnego budynku, a w nim znajdować będzie się sala degustacyjna i restauracja, przede wszystkim jednak nowoczesny sprzęt do produkcji wina o optymalnym smaku

Wszystko zaczęło się w 2000 r. Rodzina Kojderów przebywała wówczas na wakacjach we Włoszech, a tacie Anny i Artura tak spodobały się winnice, że zamarzył wejść w posiadanie niewielkiej. Plany jednak spaliły na panewce, bo o wyprowadzce do Włoch nie było mowy. Po latach do tych marzeń powróciły jego dzieci. Artur miał już niewielkie doświadczenie w branży rolniczej, a przede wszystkim własną ziemię w Babinku, tym przy Bielicach w powiecie pyrzyckim, ale oddalonym od Gryfina o zaledwie 16 km, leżącym tuż przy naszej gminie. Okazało się, że ziemia jest tam bogata w kredę, a przez to bogata w wiele minerałów, a także ulokowana na wzgórzu idealnie służącym uprawom winorośli. Wspólnie z siostrą Anną postanowili więc spróbować swoich sił w winiarstwie.

- Zaczęły dochodzić do nas sygnały, że w Polsce można zrobić dobre wino. Zanim założyliśmy własną winnicę postanowiliśmy enologii uczyć się od najlepszych. Dlatego odwiedziliśmy wiele winnic, głównie w rejonie Badeni i Palatynatu. Nawiązaliśmy dużo nowych znajomości i przyjaźni. Szkoliliśmy się pod okiem enologów z Instytutu Winiarstwa we Freiburgu. Oczywiście przy całej inwestycji pomógł nam tata, który nas wspiera – mówi Artur Kojder, dodając, że na rozpoczęcie inwestycji nie mieli żadnych dotacji.

Od 2015 r. systematycznie powiększają swoje uprawy, w tym roku doszli do poziomu 5 ha.

- Przy zbiorach pracuje nawet 15 osób, poza tym okresem jest tu kilka osób. Wiele pomaga nam najbliższa rodzina. Do pracy rwie się dziadek, to były sportowiec, który codziennie rano robi 200 pompek – z uśmiechem zdradza Artur Kojder.

Oczywiście mają sprzęt (półautomatyczny), póki co musieli się jednak ograniczyć do zakupu starej, używanej prasy. W najbliższym czasie będą jednak inwestować w nową prasę, odszypółkowywarke i zbiorniki. To zapewne efekt pierwszych sukcesów w biznesie.

 

Laury i tysiące butelek

Z zebranych winogron w 2016 roku, po 2-3 tygodniowej fermentacji i kilkumiesięcznym dojrzewaniu, w kolejnym roku wyprodukowano później 800 butelek wina.

- To było niewiele butelek. Raczej na potrzeby własne, wręczane znajomym i degustowane na pierwszych konkursach – wspomina pan Artur.

Ale już z zeszłorocznych zbiorów w 2018 r. do sprzedaży trafi 13 tysięcy butelek!

- To wciąż nie jest poziom, który chcemy osiągnąć. Ani z tym wyjść na szerszy rynek do gastronomii, bo jak już wejdziesz do karty to musisz zapewnić dostawy przez cały rok, a te 13 tysięcy butelek jestem w stanie sprzedać do hurtowni w ciągu miesiąca. Chcemy to rozkładać na cały rok i stopniowo powiększać sprzedaż – opowiada A. Kojder.

Z tegorocznych zbiorów w przyszłym roku ma zostać wyprodukowanych już 30 tysięcy butelek.

Motywacją do intensywnej pracy jest nie tylko pasja, ale sukcesy, które pojawiły się dość szybko. W 2017 r. podczas międzynarodowego konkursu w Krakowie (Galicja Vitis) ich wina (Solaris 2016 i cuvée Souvignier gris- Solaris 2016) zwyciężyły w dwóch kategoriach i to rywalizując z 444 winami z 13 krajów. Ich cuvee zdobyło również złoty korek podczas konkursu Polskie Korki 2018, gdzie rywalizowało 100 win z 35 Polskich winnic. Zwycięskie wina Kojderów były białe, bo tylko takie, póki co sprzedają. Wszystkie można nabyć za 55 zł, choćby poprzez ich stronę internetową lub w szczecińskich sklepach. Można je nabyć również w Pniewie, w siedzibie winiarni przy ul. Gryfińskiej 37b.

- Mamy tam specjalne pomieszczenie do sprzedaży wina – mówi Artur Kojder.

Dlaczego wszystkie są po 55 zł?

- Bo wszystkie kosztowały nas tyle samo pracy, więc uznaliśmy, że uczciwie jest sprzedawać je po tej samej cenie. Koszt produkcji również jest taki sam. Dopiero wina, które później trafią do sprzedaży, np. czerwone, które musi jeszcze leżakować półtora roku w unikatowych beczkach z francuskiego dębu będzie nieco droższe – mówi Artur Kojder.

 

Co dalej?

Plany są ambitne i sięgają produkcji 100-150 tysięcy butelek rocznie. Będzie to możliwe, jeśli rozbudują swoją winnicę do 25 ha.

- W Polsce jest coraz cieplej, to u nas tworzy się najlepszy klimat do produkcji białego wina. Na południu Europy, np. we Włoszech czy Francji, jest już zbyt ciepło na białe winogrona. Mają one w sobie zbyt dużo cukru i przez to zawartość alkoholu jest zbyt wysoka – wyjaśnia Artur Kojder.

Dlatego widząc szansę rozwoju tej branży w naszym kraju, chcą jak najwięcej inwestować. Wstępnie planują wybudowanie przy swoich uprawach budynku o niezwykle oryginalnej architekturze, piętrowe, z przeszkloną elewacją. Projekt wygląda imponująco. W środku będzie nie tylko restauracja z salą weselną oraz sklep z pomieszczeniem do degustacji wina, ale również pokoje gościnne i nowoczesny, grawitacyjny system produkcji wina - stosowany zaledwie w kilku winnicach w Europie, zapewniający optymalny smak wina. Artur Kojder nie chce jednak zdradzać nic więcej, aby nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Póki co zbiera siły na tegoroczne zbiory, które rozpoczną się we wrześniu. My jednak trzymamy kciuki za wszystkie ich plany, jeśli się im powiodą, już za kilka lat może to być niezwykle prestiżowe miejsce w naszym regionie.

Kamil Miler