eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

O tym, jak produkują cydr w Sobieradzu

Radosław Tomaszewski i Wojciech Jurkowski, twórcy Cydru Sobieradzkiego
Radosław Tomaszewski i Wojciech Jurkowski, twórcy Cydru SobieradzkiegoAutor: dost.

Radosław Tomaszewski i Wojciech Jurkowski to dwaj młodzi przedsiębiorcy, którzy odkupili od naszej gminy budynek starej szkoły w Sobieradzu i tchnęli w niego życie. Ulokowali tam różne maszyny, zorganizowali laboratorium i produkują cydr.

To jedyni producenci tego napoju w tej części kraju. Pierwszy z nich jest archeologiem, drugi biotechnologiem. Poznali się kilkanaście lat temu w grupie rekonstrukcyjnej w Szczecińskim Bractwie Maltańskim, wszystko zostaje więc utrzymane w rzemiośle - produkcja w budynku starej, XIX-wiecznej szkoły, na starej prasie, ze starych odmian jabłek. Mimo pokus współczesności, trzymają się historii.

Cydr Tradycyjny Sobieradzki zamknięty jest w niewielkich butelkach. Etykieta, którą zaprojektował grafik ze Szczecina od razu przypadła do gustu właścicielom marki, bo wpasowała się w ich styl – rzemieślniczy – tak jak robią swój produkt, co podkreśla Radosław Tomaszewski, z którym rozmawialiśmy. Produkcja odbywa się bez linii technologicznej, chemii, barwników. Ten cydr to czyste jabłko z drożdżami, dlatego też smakuje specyficznie.

Wytworzenie tego napoju jest bardzo proste: tłoczy się jabłka, robi się z nich sok, do którego dodawane są drożdże, to fermentuje i… powstaje cydr. Nie jest siarkowany. Dochodzi jeszcze kwestia refermentacji, czyli dodania gazu, tak żeby napój był musujący. W Sobieradzu refermentacja przebiega w butelce - po przelaniu produktu do butelek dodaje się trochę czystego soku i dochodzi do kolejnej fermentacji, dzięki czemu napój jest naturalnie musujący. Antyutleniacze i ogólne dobro z jabłek można w cydrze znaleźć, o tym zapewnia młody przedsiębiorca, archeolog. A jak napój ten smakuje?
- Poszliśmy w bogactwo smaków. Czuć jabłko, lekko drożdże, jest wytrawny, kwaśny, winny... Przy tym jest orzeźwiający, myślę, że idealny na lato. Jeśli ktoś jest smakoszem lekkich drinków, delikatnych soków, to próbując naszego cydru może się zdziwić – opisuje swój produkt Radosław Tomaszewski. - Ale ci, którzy lubią wino wytrawne ten smak mogą docenić – dodaje.

Mieszanka wybuchowa i nowość w Polsce
Dlaczego akurat Sobieradz? Przeważyły względy ekonomiczne, całą okolicę Szczecina brali pod uwagę, szukając lokalizacji na realizację swojego pomysłu. Mieli swoje priorytety: żeby to była wieś i aby znalazło się miejsce na sad. W swojej „fabryce” w zasadzie wszystko wykonują ręcznie, każdą butelkę pojedynczo kapslują i przyklejają banderole. Radosław Tomaszewski podkreśla, że jest to praca niestresująca, można porozmawiać, posłuchać radia, pokontemplować. Mają plan założyć sad, ale jeszcze zastanawiają się nad jego formą i miejscem, rodzą się w ich głowach różne pomysły na ożywienie przestrzeni sobieradzkiej.
- Trzeba się jednak zastanowić, bo to nie jest tak, że pójdzie się i zakupi pierwsze lepsze jabłonki, sukces w tej branży opiera się na odpowiednich gatunkach owoców – tłumaczy młody przedsiębiorca. - Z deserowych wyjdzie cydr płaski w smaku. Najlepiej sprawdzają się stare poniemieckie odmiany, które w okolicach można jeszcze znaleźć. Słodycz oczywiście jest istotna w cydrze, bo to z niej pochodzi alkohol, więc bez słodkich odmian byłby mniejszy woltaż – mówi.

Komponują więc mieszankę: słodkie jabłka, żeby stworzyć produkt z alkoholem, do tego kwaśne, aby nadać kwaskowatości, także gorzkie, aby można było wyczuć lekką nutę goryczy, i oczywiście również winne. Te ostatnie głównie po to, aby w napoju wyczuwalna była ta winność, nie żeby smak szybko znikał, tylko by podczas konsumpcji coś się działo – opowiada o wydawałoby się prostym składniku R. Tomaszewski. Dopowiada, że zresztą jabłko jabłku nierówne, zależy gdzie rosło, te same gatunki różnią się bowiem smakowo.
W swojej produkcji opierają się na starych sadach i starych odmianach, a niedawno była tendencja do wycinania tychże, co odnotowali jako wielką szkodę. Zauważyli jednak, że to się zmienia. Chcą temu hołdować i posadzić właśnie te dawne odmiany. Szukają sadowników, którzy takie posiadają, stare pomorskie odmiany. Głównym składnikiem dostępnego obecnie w sprzedaży cydru 2016 są owoce z sadu w Trzcińsku Zdroju. Z uwagi na problemy z jabłkami ubiegłej jesieni postanowili wytworzyć coś zupełnie nowego. Tak powstał miód pitny na soku jabłkowym 2017. Radosław Tomaszewski zapewnia, że nikt tego jeszcze w Polsce nie robił.

Bezkonkurencyjni?
W naszym rejonie nie mają konkurencji, ogólnie w kraju nie ma wielu producentów cydru. Popularność zyskał słodki cydr, kiedy wszedł na rynek kilka lat temu. Klienci, którzy w tej formie go poznali, jako taki swego rodzaju słodki drink, nie są smakoszami wytrwanych produktów. Natomiast klient wymagający nie przekonał się do słodkiej wersji tego napoju, bo był za słodki czy też mało ciekawy w smaku dla niego. Rynek jest więc trudny, niektórzy się zrazili do cydru.
- Nasz klient to raczej więc osoba wymagająca, mieszkaniec miasta zauważa młody przedsiębiorca. - Chociaż kiedy stoję z naszym produktem na różnych targach, bazarach, to zauważam różnorodnych nabywców, zdarzają się osoby starsze, które doceniają ten smak, im przypomina dawne czasy – mówi R. Tomaszewski.

Ile jabłek w cydrze?
Na początku marca wybrali się na targi do Pragi, byli jedynymi wystawcami z Polski. Tam m.in. potwierdziła się ich opinia, że cydr jest najlepszy na lato. Wsłuchali referatu o pubie, w którym w sprzedaży z napojów alkoholowych jest tylko ten do wyboru. Wykresy sprzedaży pokazywały jednoznacznie, że w miesiącach letnich sprzedaż była duża, a zimą wyraźnie spadała. Nasz rozmówca przyznaje, że będąc na różnych targach w tych zimnych miesiącach widzi, że klienci dużo chętniej kupują grzańce.
- Aczkolwiek z cydru można z powodzeniem przyrządzić grzańca – zachęca R. Tomaszewski. – Trzeba dodać przyprawy, właściwie postępować tak jak w przypadku przygotowywania grzańca z wina, wychodzi naprawdę dobry napój o ciekawym smaku – zapewnia.

Wspomniane targi w Pradze były dla nich polem do rozpoznania rynku, ale i do pokazania swojego produktu. Chcieli „dać się spróbować” i usłyszeć opinie tych, którzy mają już ogląd, znają cydry. Ich produkt został pozytywnie przyjęty.
- Konkluzja jest taka, że w kręgu osób pijących cydry nasz jest OK – mówi R. Tomaszewski.

Nie boją się, że pogoda może znów popsuć plany osób zajmujących się przetwórstwem jabłek. W ubiegłym roku udało im się znaleźć kilka sadów w okolicy, w których jednak drzewa ładnie owocowały. Wtedy znaleźli je zbyt późno, ale teraz będą trzymać rękę na pulsie. Aby wyprodukować cydr rocznik 2016, którego uzyskali 2 tysiące litrów, przerobili 4 tony jabłek.
Teraz urozmaicili sobie pracę w Sobieradzu – zajęli się produkcją octu jabłkowego, właściwie cydrowego. Właśnie zostały zamówione butelki, powstają etykiety i lada dzień ocet będzie dostępny w sprzedaży. Skąd czerpali wiedzę, jak to wszystko zrobić? Wspólnik, czyli Wojciech Jurkowski jest biotechnologiem zajmującym się fermentacją, obecnie doktoryzuje się na niemieckiej uczelni. Maszyny i wyposażenie manufaktury ściągnęli z niemieckiej starej winiarni.
- Mamy starą hydrauliczną prasę z 1950 roku przywiezioną spod Luksemburga – wymienia młody przedsiębiorca. - Były z nią różne perypetie (śmiech) ale na razie działa.

Najwięcej zajęć mają późną jesienią, to miesiąc wytężonej pracy. Przywożone są jabłka, zresztą sami też uczestniczą w ich zbieraniu. Kolejnym krokiem jest rozdrobnienie owoców i wreszcie wytłoczenie soku. Proces ten przypada na listopad/grudzień, a potem są 3 lub 4 miesiące przerwy, bo produkt musi dojrzeć.
- Po burzliwej fermentacji, gdy pierwszy rzut cukru jest zjadany, która trwa załóżmy 3 dni, kiedy się wszystko uspokaja przelewamy to do zbiorników przechowalniczych - opowiada R. Tomaszewski.
W tych zbiornikach trawi się spokojnie, smak się dopełnia, resztki cukru się zjadają. I na przełomie marca i kwietnia następuje etap butelkowania.
- Latem przerwa na dystrybucję, jeżdżenie na konkursy (śmiech), takie są założenia na przyszłość – mówi Radosław Tomaszewski. – Do tej pory na razie skupialiśmy się na podstawach prowadzenia tego przedsiębiorstwa – dodaje.

Dla chętnych nowych doznań smakowych podajemy, gdzie można nabyć Cydr Tradycyjny 2016: w Gryfinie w sklepie Marka Kogutowskiego przy ul. Rapackiego oraz w Sobieradzu w sklepie Patryś.

bg

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu