eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Sąsiad sąsiadowi gołębiem

Każdy poranek wygląda tak samo. Najpierw rzucanie kromek chleba na trawnik, potem rzucanie kawałków chleba w powietrze, a potem podziwianie swojego dzieła. Tak jeden z mieszkańców ulicy Asnyka celebruje każdy dzień. Ale jemu podobnych jest więcej.

Nie będę ukrywał, że dobrze mi w Gryfinie. Nie mam na co narzekać, dobrze mi się mieszka. Wszędzie blisko. Ale jednej rzeczy znieść nie mogę - wszechobecnych gołębi i mew. Co gorsze, jest w naszym mieście wiele osób które uważają, że tym zwierzętom pomagać trzeba, nawet kosztem własnego zdrowia, porządku i spokoju.

Wystarczy wejść gdziekolwiek między bloki, np. na Górnym Tarasie aby zobaczyć wyjątkową kolekcję czarnych plastikowych kruków czy powywieszanych reklamówek. Nie, nikt się nie chwali tym że je posiada, każdy z sąsiadów walczy z tym samym problemem - gołębie i mewy. Siedzą na dachach, na barierkach, na trawnikach. Od rana do wieczora latają przy balkonach, nad blokami. Załatwiają się i hałasują. Dlaczego?

Kiedyś mieszkałem na Niepodległości, 4 piętro. Musiałem zrezygnować z nocnych zmian, bo hałas ptactwa był nie do zniesienia. Zamiast kłaść się spać po nocce, leżałem a wewnątrz mnie się gotowało. Cały czas gruchanie, obijanie się o okna. Same nie przyleciały. Kilka pięter niżej sąsiadka miała swoje przyzwyczajenia - garnek pęczaku i na trawnik pod blokiem. Po co? Żeby ptaki nie zdechły z głodu.

Na Górnym Tarasie nie jest lepiej. Jedni walczą z gołębiami, inni w tym czasie je dokarmiają. Na nic prośby o zaprzestanie, liczy się dobro zwierząt. "Umrą bez naszej pomocy" - usłyszałem od jednego z mieszkańców na ul. Asnyka.

Od lat sporo się mówi w mediach, aby nie dokarmiać zwierząt, że to nic nie daje a jedynie przyzwyczaja je do lenistwa. Jest już za późno aby oduczyć te ptaki żerowania, ale nie stanowią one jednak niezbędnego elementu naszego życia. Zwłaszcza że poza hałasem i fekaliami nie robią nic pożytecznego (tak, latem wyłapują owady, o ile nie siedzą i nie jedzą wysypanego chleba w tym czasie).

Na ul. Asnyka byłem świadkiem sytuacji w której od 8 rano jeden sąsiad dokarmiał ptaki (stado 30 mew krąży zwykle nad jego balkonem, a na trawniku kolejne 30 gołębi wyjada resztki chleba), a chwilę po tym na drugim balkonie sąsiad strzelał z procy próbując wypłoszyć ptactwo. W końcu nerwy puściły. Ile można? Zastanawia mnie jakie kroki podejmują inni sąsiedzi. Czy na powieszeniu kruka i reklamówki się kończy? To nie tak powinno wyglądać.

Być może na tym etapie faktycznie te ptaki potrzebują naszej pomocy, ale nie może być tak, aby ich karmienie zakłócało porządek i komfort życia wszystkich dookoła. Gryfino nie jest małe a i zieleni w koło sporo, jest park.

Widziałem już rzucane na dach petardy, kamienie, machanie miotłą. Jakby ktoś tak wszedł między bloki i nie znał problemu ptaków, to by pomyślał, że w Gryfinie taka bieda, że reklamówki jednorazowe nawet się pierze, żeby na dłużej starczyło. Fakt, nie ma balkonu gdzie by takowe nie wisiały i nie szeleściły odstraszając ptactwo. Kruków już się nikt nie boi, a siatki w balkonach nie rozwiążą problemu hałasu.

W spółdzielni w której mieszkam zwróciłem uwagę na problem, administracja wywiesiła kartki z prośbą o zaprzestanie dokarmiania zwierząt. Nie minął dzień, jak z jednego okna poleciał garnek makaronu, a z drugiego porwane kawałki naleśników i placków ziemniaczanych. Żeby poleciały na trawnik. Nie, sąsiedzi wyrzucili je na dach pod balkonami, w ogóle nie licząc się z tym, że być może ktoś mieszkający niżej nie ma ochoty patrzeć jak ptaki to jedzą, jak to gnije i jak potem jest wydawane w postaci odchodów.

Czy tak to musi wyglądać? Apeluję do mieszkańców ale i do administracji poszczególnych spółdzielni - zastanówcie się co robicie, co robią Wasi sąsiedzi i zróbcie coś z tym. Mieszkamy tu aby cieszyć się życiem. Odpoczywać po pracy, wstawać z uśmiechem, celebrować dzień. Ale nie kosztem innych.

Mamy park, mamy nabrzeże, tuż za mostem jest sporo terenów zielonych. Bagna bo bagna ale jednak. Zachęcajmy ludzi aby tam karmili ptaki (jeśli już muszą koniecznie w ten sposób pozbywać się jedzenia), a nie na środku osiedli. Hałas, fekalia i gnijące jedzenie. Potem biegające między blokami szczury.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu