eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Sukces Wege Jadła!

Z przyjemnością wracamy do wywiadu sprzed otwarcia restauracji, która cieszy się coraz większą popularnością w Gryfinie. Co ważne, restauracją wegańską!

Wywiad ukazał się na łamach Gazety Gryfińskiej 28 maja, a przeprowadzilismy go dosłownie na kilka minut przed oficjalnym otwarciem! Skontaktowaliśmy się dzisiaj z panią Patrycją, żeby nieco uaktualnić zawarte w nim informacje. Bardzo miło było nam usłyszeć, że frekwecja i zainteresowanie przerosły jej oczekiwania. Do absolutnych hitów gryfinian należą drożdżówki z borówkami i tatar z wafli ryżowych.

Ważną informacją, która uległa zmianie od czasu ukazania się wywiadu są godziny otwarcia Wege Jadła. Lokal zaprasza od poniedziałku do soboty w godzinach  12:00 - 18:00.

Profil facebookowy Wege Jadła znajdziecie po kliknięciu TUTAJ. Zapraszamy do lektury.

------------------------------------------------------------------------

WEGE JADŁO START

 

Znak czasów i ambitny plan podszyty zamiłowaniem: ruszyła pierwsza w historii Gryfina wege restauracja. Naszą rozmowę z właścicielką Patrycją Jamróz oraz jej mamą Edytą, na kwadrans przed oficjalnym otwarciem lokalu przerwała pierwsza klientka, która nie wpadła tylko na kawę. Początek jak marzenie.

 

To rodzinny interes?

- Mama mi pomaga (śmiech). Wege Jadło stworzyłam sama.

 

Czym jest to „wege” z nazwy?

- Weganizm albo wegetarianizm, ale tutaj będzie kuchnia wyłącznie wegańska.

 

Czyli?

- Nie będzie nabiału, serów ani mleka pochodzenia zwierzęcego, ani oczywiście mięsa oraz ryb.

 

Potrawy tylko z warzyw?

- Warzywa, strączki, owoce...

 

Dowiedzieliśmy się wcześniej, że to nie jest pani debiut w branży oraz takiej tematyce.

- Nie jest. Pracowałam w dwóch podobnych miejscach, trzy lata prowadziłam też bloga kulinarnego. Przede wszystkim jest to moje zamiłowanie.

 

Jest pani gryfinianką z urodzenia?

- W stu procentach (śmiech).

 

Pytam z pozycji laika: w Gryfinie jest zapotrzebowanie na taki produkt?

- Myślę, że na tego typu dania klienci na pewno się znajdą.

 

Weganie bądź wegetarianie kojarzą mi się z osobami, które poza dużymi miastami, przez lata skazane były na samodzielną praktykę przygotowywania sobie posiłków, opracowywania diety etc.

- Tak. Gdy cztery lata temu rozpoczynałam swoją przygodę z weganizmem, to również musiałam o wszystko zadbać sama, bo nigdzie tego u nas nie było. Coś tak oczywistego jak soczewicę, ciecierzycę, mleko bądź (wedle uznania) napój roślinny trudno było nawet dostać w sklepach. Świadomość jednak rośnie i większość produktów można już kupić w popularnych marketach w Gryfinie.

 

Prowadząc bloga musiała mieć pani sygnały od ludzi o potrzebie powstania u nas takiego miejsca?

- Tak. Robiłam wśród osób, które śledziły to, co robię, ankiety, rozmawiałam z nimi itd.

 

Sądząc po liczbie lajków pod pani wpisami - na facebookowym profilu Wege Jadła jest potencjał.

- Tak myślę. Ogólnie wegańskie restauracje są w Szczecinie i mają się dobrze. Sama pamiętam, że aby czegoś spróbować, jechałam ze znajomymi nawet do Poznania. Myślę, że oprócz gryfinian, ze Szczecina fani takiej kuchni też do nas przyjadą.

Ale wśród klientów nie zdarzają się jedynie ci, którzy są weganami. Dużo naszych znajomych chce tego po prostu spróbować.

- To jest w tym fajne, że nie trzeba przecież się jakoś deklarować. Nie będziemy nikogo nakłaniać, że ma tylko tak jeść (śmiech).

 

Pani jest weganką?

- Tak.

 

A mama?

- Ograniczyłam bardzo mięso. Spowodowane było to też moją chorobą. Całkowicie zmieniłam nawyki żywieniowe i ta dieta bardzo pomogła.

 

Ostatnio coraz głośniej podnoszony jest temat weganizmu, nawet w kontekście ekotrendów. Przejmowanie obszarów leśnych pod kątem wypasu bydła itp. Myśli pani, że to tylko moda, czy ludzkość pomału idzie w tym kierunku?

- Nie wiem. Jak zaczynałam stawiać na tym gruncie pierwsze kroki, to nie było to jeszcze modą. Kiedyś po prostu rano obudziłam się i stwierdziłam, że zostaję weganką. Sama nie wiem - dlaczego (śmiech). Teraz częściowo jest to moda, a częściowo dostępność produktów, ekologia. Głównie chyba coraz większa świadomość tego, co jemy i jak żyjemy. Większa wrażliwość, empatia względem tego, co nas otacza. U mnie wzięło się to stąd, że szanuję każde życie. W domu mam trzy psy i kota, wszystkie gdzieś tam znalezione, odratowane.

 

Ale to „wege” nie oznacza, że mięsożercy nie są tu niemile widziani (śmiech). Kiedyś wegetarianom łatwo przyklejało się łatkę „sekta”.

- Absolutnie (śmiech). Moja idea jest taka, żeby to była kuchnia dla wszystkich, żeby każdy mógł spróbować warzyw w innej odsłonie. To tyle.

 

Jak wyglądają ceny?

- Zestaw dnia kosztuje 21 zł. Owszem, są w Gryfinie miejsca, w których zjemy nieco taniej, ale u nas w związku z niszowym produktem ta cena jest racjonalna. W Szczecinie ceny za takie posiłki kształtują się na poziomie 30 zł.

 

Różnica w cenie wynika z procesu produkcji?

- Gotujemy w mniejszych garnkach, na mniejszą skalę… wszystko na świeżo, żadnego mrożenia itp.

 

O podobnych produktach na topie jest ostatnio określenie „kraftowy”, czyli rzemieślniczy, nie obliczony na wielką produkcję, bardziej pracochłonny, ale przez to unikatowy, szczególny.

- Dokładnie, ale porcje będą wystarczająco duże (śmiech).

 

Takie podejście każe sądzić, że bazujecie na lokalnych dostawcach warzyw?

- Sporą część warzyw mamy ze swojej hodowli od wujka z Ognicy, reszta tylko od naszych producentów. Od pani Zuzi Wężowskiej z rynku mamy zawsze świeże zioła itd.

 

Siłą rzeczy takie dania muszą być chyba bardzo zdrowe, czy też – kolejne modne słowo - „fit”…

- Muszą być. Mają przede wszystkim dużo błonnika. Polecamy się wszystkim osobom, które myślą o takiej diecie, wahają się, chcą spróbować, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać. To może być początek waszej przygody.

 

Coś na dobry start?

- Polecam burgera buraczanego, do którego sami pieczemy bułki.

 

Córka namówiła mnie kiedyś na to i byłem zdziwiony, jak smaczne i syte okazały się takie burgery. Jak planujecie swoje menu?

- Na razie będzie codziennie coś innego. Z czasem, na podstawie głosów od klientów, powstanie baza stałych czterech potraw, które oczywiście będziemy urozmaicać.

 

Planujecie dowozy?

- Rozważamy taką opcję. O wszystkich nowinkach piszemy na naszym profilu facebookowym.

 

Lokal wybraliście przy ul. Szczecińskiej…

- Szukaliśmy czegoś „na dole” i żeby było przystosowane do prowadzenia takiej działalności. W środku mamy pięć stołów, planujemy też pergolę na zewnątrz. Powinno wystarczyć.

 

Planujecie sprzedaż alkoholu?

- Będzie tylko gustowne wino, ale to za jakiś czas.

 

Można płacić kartą?

- Tak, można. Serdecznie wszystkich zapraszamy!

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu