eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Umiejętność kochania, potencjał miłości, ma w sobie każdy, ale nie każdy potrafi to rozwinąć. Jak tego dokonać? Podpowiada Józef Przemieniecki

Józef Przemieniecki
Józef PrzemienieckiAutor: Barbara Gmiter

W przededniu walentynek zapraszamy do lektury zapisu rozmowy, której konkluzje mogą dostarczyć wszystkim zakochanym materiału do rozważań. Bo miłość to proces i praca przede wszystkim nad sobą.

Opowiada o tym Józef Przemieniecki - doradca, trener rozwoju osobistego i relacji międzyludzkich, w tym relacji małżeńskich, z ponad 25-letnim doświadczeniem. Autor książek i artykułów z tej tematyki.

Stan zakochania – choć bezsprzecznie to stan cudowny – nie trwa zbyt długo, prawda?

- Tak, według różnych badań maksymalnie są to dwa lata. Wspaniały czas motyli w brzuchu, myśli zdominowanych potrzebą bliskości, dotyku, przytulenia, jest ogromna tęsknota, gdy tylko ta druga osoba znika nam z oczu. Powszechnie mówi się, że osoba zakochana patrzy przez różowe okulary.

Czyli widzi tylko pozytywne strony. Będąc zakochanym nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić naszego partnera, dostrzec jego wad, tych, które mogą negatywnie wpływać na związek w przyszłości. Da się tego uniknąć?

- Nie. Nie da się. Powinniśmy w tym miejscu zdeprecjonować ten stan zakochania. My w nim świadomie nie bierzemy udziału, on się pojawia sam, to jest natura. Patrząc na to globalnie – są w naturze pewne procesy, których celem m.in. jest zachowanie gatunku, ja wiem, że to brzmi bardzo brutalnie, ale taka jest rzeczywistość. No więc aby ten gatunek przetrwał, to musi się stworzyć coś, co nas powiąże, aby w dalszej kolejności – na skutek naszej bliskości – gatunek ludzki trwał. Ale kiedy ten stan zakochania mija – to nagle budzimy się i patrzymy na tę drugą połówkę, dziwiąc się i zadając sobie w duchu pytanie: to ty, czy nie ty… Dopiero wtedy bowiem obnażają się nasze prawdziwe umiejętności kochania. A stan zakochania to nie jest stan, od którego można by tworzyć wzorzec, powinno się obniżyć jego rangę.

Przychodzi więc czas na miłość, to już nie są motyle w brzuchu, tylko solidna praca?

- Prawdziwa miłość jest określoną postawą, to nie jest tylko uczucie. Ludziom się wydaje, że miłość to jest kwestia obiektu. Jak z tym malarzem, który nie namalował nic wspaniałego, ale wciąż powtarza, że jak znajdzie właściwy obiekt, to dopiero stworzy obraz! Ale miłość to kwestia umiejętności. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że trzeba mieć odpowiednie predyspozycje, aby prawdziwie kochać. Umiejętność kochania ma w sobie oczywiście każdy człowiek, ten potencjał miłości, ale nie każdy potrafi go rozwinąć.

Odnalezienie go w sobie jest nam niezbędne do budowania trwałego związku?

- Budowanie trwałej relacji to rozwijanie umiejętności kochania. Każdy może ją rozwinąć, bo każdy ją w sobie ma. To nie jest tak, jak z grą na pianinie, że jest tylko dla utalentowanych wybrańców.

[...]

Całość zapisu rozmowy do przeczytania w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.