eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

O dziennikarskich proroctwach

19 sierpnia 2017 r. prezes ZZPN Jan Bednarek odznaczył działaczy Energetyka za zasługi w rozwoju piłki nożnej. Wśród wyróżnionych znalazł się Marek Hipsz, któremu do klapy marynarki została przypięta srebrna odznaka PZPN. 1 lutego 2018 r. prezes wycofał zespół z rozgrywek 3.ligi. Decyzję tłumaczył połączeniem kilku czynników, wyliczając je następnie w oficjalnym komunikacie. Hipsz opisuje problemy ostatniej rundy, wskazując na przeszkody, które stanęły na drodze do „utrzymania 3.ligi”. Pisze o nich ze smutkiem, ale też wyrzutem, niczym uczniak, którego nie ostrzeżono o „konsekwencjach awansu”. Gdyby prezes nie zamykał się na innych i słuchał opinii otoczenia, wiedziałby o tym wcześniej, np. w czerwcu, gdy popełniłem proroczy z perspektywy czasu tekst

„Spektakularny awans Energetyka do 3.ligi odbił się szerokim echem w całym województwie. Chociaż cały czas trwa świętowanie tego nieoczekiwanego sukcesu, warto odłożyć szampany i zastanowić się nad najbliższą przyszłością klubu, która tylko teoretycznie prezentuje się kolorowo. Energetyka nie stać finansowo na grę w 3.lidze, o czym wiedzą zarówno działacze oraz piłkarze klubu, jak i władze miasta, dziennikarze, jego kibice. Biorąc pod uwagę prędkość działań, to ostatni moment, by zastanowić się nie tylko nad problematyką awansu, ale też nad jego przyszłymi konsekwencjami” – napisałem w felietonie sprzed siedmiu miesięcy o wymownym tytule „Nierracjonalny awans Energetyka”. Jak czytamy w dalszej części artykułu „Awans do 3.ligi jest sukcesem piłkarzy i jednoczesną porażką zarządu klubu. Działacze KSE, w ostatnim półroczy wykazali się brakiem odpowiedzialności, o wyobraźni nie wspominając. Energetyk był liderem 4.ligi, co stawiało go w roli głównego faworyta do awansu. Głośno mówili o tym też sami piłkarze, nie mogło więc uciec to uwadze działaczy. Zarząd, mając wiedzę o niewystarczającym budżecie, nie podjął jednak doraźnych działań w kierunku zdobycia nowych źródeł finansowania. Do poszukiwań nie zmusiło ich nawet stanowisko władz miasta. W styczniu 2017 r., przewidując sytuację, w której obecnie znalazł się gryfiński klub, zapytaliśmy Pawła Nikitińskiego, w jaki sposób odniesie się do prośby Energetyka o wsparcie finansowe na 3.ligę. Wiceburmistrz przyznał wówczas, że nie przewiduje na ten cel dodatkowej dotacji z budżetu (ostatecznie miasto przyznało KSE dodatkową dotację w wysokości 190 tys. zł – przyp. red.) (…) Marek Hipsz znał tą wypowiedź. Wizja braku wsparcia nie przeszkodziła mu jednak dać zawodnikom zielone światło w temacie walki o powrót do 3.ligi. Po raz kolejny w swojej prezesowskiej karierze zdał się na łut szczęścia, działalnie w myśl zasady zobaczymy co będzie”.

O tym, że trzecia liga zawitała w Gryfinie tylko z nazwy pisaliśmy na naszych łamach regularnie. Relacjonując kolejne porażki zespołu, zaznaczaliśmy, że brakuje nie tylko wyników, ale przede wszystkim kibiców, atmosfery, działań marketingowych klubu. Śledząc na Facebooku inne 3-ligowe kluby, obserwowaliśmy organizowane przez nich spotkania z kibicami i uczniami miejscowych szkół, konkursy z nagrodami, promocje dla najwierniejszych. Na łamach stron klubowych rywali KSE reklamowali się miejscowi przedsiębiorcy. U nas, prezes modlił się o sponsorów. Modlił, gdyż jak przyznał wiceprezes Łazarz, nie wykonał żadnego kroku w kierunku pozyskania dodatkowych środków. „Nikt nie chce nam pomóc” – wielokrotnie wspominał prezes, odpowiadając na prasowe zarzuty o brak zaangażowania. Kłam jego opinii zadali działacze KPR, którzy przez pierwszy okres działalności, opierali się wyłącznie na wsparciu finansowym od sponsorów. Jeżeli Hipsz faktycznie zapukał do kilku drzwi w poszukiwaniu pieniędzy, czemu zaprzecza wiceprezes Łazarz, potencjalnych sponsorów odrzucała sytuacja panująca wokół klubu. Brak transparentności, trudny dostęp do wejścia w poczet członków KSE. W kontekście 3-ligowego budżetu to też powinno być dla Hipsza wymowne. W ostatnich latach przerabiano ten problem w regionie wielokrotnie.

 „Bazując na doświadczeniach własnych oraz innych klubów z ostatniego sezonu (Leśnik Manowo, Vineta Wolin), Energetyk może nie sprostać sportowo rywalizacji w półzawodowej lidze. Dodać do tego należy brak komfortu na polu finansowym. Nawet w przypadku otrzymania wsparcia z budżetu gminy, nie obędzie się bez cięć. Oszczędności i zaciskanie paska będą widoczne w każdym aspekcie organizacyjnym, począwszy od wynagrodzeń, przez wyjazdy po całej Polsce, a na pomeczowych obiadach skończywszy. Masowe odejścia sprawią, że ponownie będziemy przeżywać sytuacje, jak te, gdy od sezonu 2014/15, w dwa lata Energetyk przeszedł z 3.ligi do Wojewódzkiej Okręgówki…”.

I dalej: „Wysławiam te wszystkie niepopularne poglądy, ponieważ zauważam, że w całym owczym pędzie żadna grupa nie podjęła kwestii racjonalności awansu. (…) W całej euforii i chęci zobaczenia w Gryfinie m.in. rezerw Lecha Poznań (cóż za nieporównywalna frajda dla dziennikarza, w zestawieniu z meczami z Kłosem Pełczyce), sądzę jednak, że 3.liga nie wyjdzie Energetykowi na dobre. Skutki gry na tym poziomie rozgrywek zaważą na klubowej przyszłości i nie jest to wróżenie z fusów, podyktowane moim defetyzmem. Cały czas mam w pamięci Chemika Police, Pogoń Barlinek, Regę Trzebiatów, Piasta Choszczno i Drawę Drawsko Pomorskie. Wszystkie wymienione kluby, z większym lub mniejszym powodzeniem rywalizowały na 3-ligowym poziomie. Każdy z nich spotkał ten sam los: relegacja lub zawieszenie struktur, a następnie powolna, wieloletnia odbudowa.

(…) Wielu uważa, że 3.liga jest właściwym miejscem dla klubu pokroju Energetyka. Nie jednak w obecnej sytuacji finansowej i bez uprzedniego przygotowania, a to przecież nie nastąpiło. Rozstrzygnięcie dla problemu stanowiłaby rezygnacja z gry w 3.lidze. Zdaje się jednak, że mimo wątpliwości działacze Energetyka Gryfino nie zdecydują się na takie rozwiązanie. Straciłby na tym nie tylko zarząd i zespół, ale też władze miasta, piłkarze, kibice, dziennikarze. Owczy pęd i ambicją sprawią, że nasz ukochany klub w sierpniu zapewne zainauguruje sezon na 3-ligowych boiskach. Nie mogę się tego doczekać, choć podskórnie czuję, że cała sprawa wyjdzie nam wszystkim bokiem”.

Wszystko to słowa z czerwca. Fikcja literacka wyprzedziła rzeczywistość? Nie. Nic o czym pisałem siedem miesięcy temu nie było fikcją, lecz dogłębną analizą. Z awansu mogli cieszyć się fani, zawodnicy. Prezes musi jednak wykazywać się wyrachowaniem, zimną kalkulacją i analitycznym umysłem, który pozwoli przewidzieć efekty jego działań. Czy osoba, która nie ma tego świadomości, powinna kierować czymś więcej niż domowym budżetem? Bo na pewno nie klubem z 70-letnią historią.