eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Trudne jest życie lokalnego dziennikarza...

Trudne jest życie lokalnego dziennikarza i nie jest to z mojej strony wyłącznie utyskiwanie nad losem swoim i swoich kolegów. Gdy czytelnik otrzymuje do rąk gazetę, styka się z efektem finalnym, materiałem często wielokrotnie przetworzonym, skróconym, o zupełnie innym kształcie niż początkowo zamierzał autor. W międzyczasie, a więc między stukaniem w klawiaturę a drukiem, tekst przechodzi przez wiele rąk. Zostaje poddany procesowi redakcyjnemu, narażony jest na oddziaływanie czynników zewnętrznych (autoryzacja, a często nawet wycofanie wypowiedzi)

Dziennikarz staje też często przed trudnym wyborem, ulokowanym między rzetelnością a realiami, w jakich się znajduje. Nie ma nic gorszego od miałkiej treści, bez grama swady, opakowanej w nudne ramy informacji prasowej. Tymczasem głównym zadaniem gazety jest zainteresowanie czytelnika, do tego stopnia, by sięgnął po dany tytuł znowu, a potem jeszcze po raz kolejny. Nie może przy tym zakłamywać rzeczywistości, wykorzystywać informacji, o których dowiedział się w prywatnej rozmowie.

To dziennikarskie abecadło, więc w czym problem? W wielu przypadkach stanowią go braki w znajomości rzemiosła, bądź zły dobór tematów („pisanie dla wierszówki”). Ale to nie w naszej redakcji, o czym doskonale państwo wiecie. Pisząc już bez przymrużenia oka i drobnych uszczypliwości, głównym problemem lokalnych dziennikarzy są ich… odbiorcy. Czytelnik działu sportowego dowiaduje się co tydzień nie tylko o wynikach meczów, ale też problemach lokalnych klubów i kontrowersjach związanych z pieniędzmi, czy też faworyzowaniem władz miasta.

Bez względu na dobór tematyki, bohaterami naszych tekstów są jednak ludzie, przeważnie żywi. Osoby, które często (zarówno słusznie, jak i niesłusznie), czują się dotknięci publikowanymi treściami. Żyjemy w małym społeczeństwie, gdzie „każdy zna każdego”. Relatywnie niekorzystna rzecz o trenerze X, zawodniku Y, bądź działaczu Z, często wywołuje lawinę pretensji. Obrażony jest bohater artykułu, jego rodzina, przyjaciele. Wszystkie „dobre” teksty z przeszłości idą w niepamięć, pozostaje tylko „wy zawsze o nas źle piszecie”. Dziennikarz z tzw. „mediów krajowych” nie ma na co dzień styczności z obruszonym odbiorcą (no chyba, że przez twittera, facebooka), więc nie jest narażony na swoistą interakcję, podczas gdy my, „lokalni”, musimy żyć pośród obrażonych.

W całym zamieszaniu bohaterowie artykułów i często czytelnicy zapominają o jednym: krytyka jest twórcza. Jak napisał ś.p. Paweł Zarzeczny, czołowy polski dziennikarz, współpracujący z niemal wszystkimi redakcjami w kraju: „Najgorsza jest obojętność. A jeśli czytelnik we wszystkim się z gazetą zgadza, to jest to dla gazety duży problem”. Niech zdanie świetnego felietonisty stanowi puentę tego krótkiego i subiektywnego komentarza.

 

Felieton został opublikowany na łamach Gazety Gryfińskiej 22 sierpnia 2017 roku.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu