eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.
Advertisement

Kultura? Ależ oczywiście!

W najbliższy weekend Gryfino stanie się stolicą tańca i to nie byle jaką, bo o zasięgu międzynarodowym. Wszystko za sprawą Jesiennej Sceny Tańca - 9. Festiwalu Małych Form Ruchowych, wielkiego artystycznego przedsięwzięcia, które gościć będzie artystów nie tylko z naszego kraju, ale także z Niemiec, Szwajcarii, Izraela oraz Japonii!

Nie będę jednak przedstawiał programu festiwalu, bo to nie miejsce na to. Mam tylko nadzieję, że gryfinianie skorzystają z szansy obcowania ze sztuką, tak naprawdę najwyższych lotów i to nie z cyklu: po wielkich sukcesach (dawno temu) w Nowym Jorku, Londynie i Tokio, artysta X postanowił dzisiaj wystąpić w naszym niewielkim, ale fantastycznym miasteczku. Prezentacje artystów z aktualnie najwyższej półki w swoich dziedzinach tańca i teatru są możliwe dzięki kilkumiesięcznym zabiegom i pertraktacjom, bo ich pojawienie się nie jest jedynie kwestią wolnego terminu w napiętym artystycznym kalendarzu, ale przede wszystkim przekonania ich do przyjazdu do nas, a także pieniędzy. I to nie jedynie tych, które uda się zebrać ze sprzedaży biletów w niewielkiej sali widowiskowej Gryfińskiego Domu Kultury. Do zrealizowania takiego przedsięwzięcia potrzebni są sponsorzy, których organizatorom festiwalu - ludziom ze stowarzyszenia Środowisko Inicjatyw Artystycznych Hybadu i Gryfińskiego Domu Kultury - udało się pozyskać.

Jednak najpierw, przed laty, pojawił się pomysł zorganizowania w naszym mieście nietypowego festiwalu, bo tzw. małe formy taneczne (spektakle w wykonaniach solowych i duetach) jest to coś, co nasza gryfińska scena jest w stanie bez problemu… pomieścić. Chwała za ten pomysł Elizie Hołubowskiej, bo wymyśliła i z sukcesem od ośmiu lat realizuje projekt unikalny na skalę kraju, więc choćby  za to mieszkańcy naszego miasta powinni ją nosić na rękach. Prawdę mówiąc dziwi mnie, że Gryfino nie posiada jeszcze ulicy jej imienia, bo to kobieta, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, a czegokolwiek się dotknie - natychmiast zamienia w złoto. Gromadzi wokół siebie ludzi, którzy niezwykle chętnie jej pomagają, a często wyręczają w natłoku obowiązków. Podobnie jak większość moich współpracowników w Gryfińskim Domu Kultury, nie jest typem osoby, który rozdysponowuje robotę, a na koniec pojawia się na gali w celu odbierania gratulacji od tzw. czynników wyższych. W ostatni piątkowy wieczór, w czasie zastępowania przebywającej na urlopie koleżanki kasjerki Kina Gryf, byłem świadkiem sytuacji, kiedy Eliza przez kilka godzin szyła na maszynie specjalny biało-czarny ekran, który będzie niezbędny dla jednej z artystek w zaplanowanym festiwalowym spektaklu.

Tego samego dnia byłem także świadkiem nie dość dyskretnej rozmowy młodych pracownic w jednym z gryfińskich sklepów, kiedy jedna mówiła do drugiej, że nie pomoże jej zetrzeć kurzu z półki z pozycji niewielkiego zydla, bo… nie przyjęła się tutaj do pracy na wysokościach. Takie podejście młodzieży do pracy jest mi kompletnie obce. Na co dzień spotykam bowiem w domu kultury wolontariuszy, którzy chętnie uczestniczą w organizacji wielu naszych przedsięwzięć. Zazwyczaj wywodzą się z zespołów artystycznych działających pod egidą placówki, ale z ochotą do bezinteresownej pomocy pojawiają się u także inni. Przychodzą nie tylko dlatego, że w przyszłości chcieliby podjąć pracę w jakiejś placówce kultury i w ten sposób zyskują możliwość poznania specyfiki tego typu działalności od przysłowiowej kuchni. Ta robota jest po prostu ciekawa, choćby ze względu na fakt, że nieczęsto w Polsce, a na pewno na prowincji dostaje się szansę obcowania z artystami np. z Japonii.

Miło obserwować przemianę młodych ludzi, kiedy  z nieśmiało pytających o widelec czy worek na śmieci, szybko zmieniają się w osoby chętnie wykonujące przydzielone im - mniej lub bardziej ważne - obowiązki, jak uczą się szacunku dla pracy, empatii, samodzielnego rozwiązywania gorących problemów i szybkiego podejmowania decyzji. Od lat wraz ze współpracownikami podziwiam kolejne pokolenia młodych ludzi, które na krócej bądź dłużej są z nami. To osoby, które dzięki działalności chociażby w pracowniach czy w zespołach artystycznych, od najmłodszych lat uczą się, że nie zawsze jest się najlepszym, nie zawsze wygrywa się konkursy o randze lokalnej czy ogólnopolskiej, ale warto pracować, doskonalić swoje umiejętności i to nie tylko artystyczne. A kiedy poprosi się ich o pomoc, to nigdy nie odmawiają.

Myślę, że dzięki naszym wolontariuszom, kolejni artyści z kraju i ze świata goszczący w naszym mieście, wyjadą stąd zachwyceni gryfińską gościnnością. Pozostaje mieć jeszcze nadzieję, że nasza publiczność nie zawiedzie i mimo swoistej elitarności dziedziny sztuki, jaką jest taniec artystyczny - chętnie przyjmą zaproszenie, zakupią niedrogie przecież bilety i licznie przybędą do Gryfińskiego Domu Kultury, by oklaskiwać tym razem przyjezdnych artystów.

Lokowanie produktu? Niezupełnie. Ten festiwal i wiele innych imprez w naszym mieście to efekt wspólnej pracy pasjonatów, często waszych znajomych, sąsiadów, dzieci czy wnuków, którzy wierzą, że warto robić kulturę. Kolejnym przykładem na tak niech będzie Jesienny Wieczór Poetycki Mieczysława Kwiatkowskiego, lokalnego poety, zorganizowany przed miesiącem w Świetlicy Wiejskiej w Wirowie, który zgromadził tylu chętnych, że nie mogli zmieścić się w budynku :)

11 listopada 2017

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu