eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Miłość od pierwszego spojrzenia

To miała być kolejna gorąca, a więc zwyczajna sobota tego lata. Nic więc nadzwyczajnego wobec upałów, które dopadły nas już jakiś czasu temu i jakby odpuścić nie chciały. Kolejny dzień, kiedy czekamy niecierpliwie kropli deszczu, który nadejść nie zamierza…

Szał niebieskich ciał

Ostatniej lipcowej piątkowej nocy praktycznie wszyscy ekscytowaliśmy się całkowitym zaćmieniem Księżyca. Zjawisko było o tyle nietypowe, że trwało najdłużej w obecnym stuleciu. Księżyc schował się w cieniu Ziemi aż na 103 minuty. Nie ukrywam, że i ja nieco uległem temu zjawisku i podglądałem wędrówkę naszego satelity z balkonu, kiedy tylko było to możliwe, bo wyjrzał zza dachu bloku. Rósł w oczach i po kilkunastu minutach wszystko wróciło do normy. Znowu świecił w pełni, wprost na moje łóżko przez otwarte drzwi balkonu. Rano obudziły mnie dźwięki telefonu. W półśnie pomyślałem, że wyjątkowo dużo ich o tej porze. Ktoś napisał, że Kora wybrała idealny moment, by odejść. Planety szalały…

Boskie Buenos

Po raz pierwszy zobaczyłem Ją podczas festiwalu w Opolu w czerwcu 1980 r. To był czas, kiedy pisałem jeszcze szczegółowe pamiętniki, więc bez problemu mogę do nich sięgnąć. Dostrzegam tam sporą fascynację występem zespołu Maanam. A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Jako młodszy nastolatek marzyłem, by pójść na ich koncert. Długo jednak nie dostawałem zgody rodziców, więc zostawało śledzenie kariery zespołu w radiowej Trójce, ale przede wszystkim radość z najwyższych lokat kolejnych piosenek zespołu na Liście Przebojów Programu Trzeciego. I obowiązkowe głosowanie dzięki wysyłanym kartkom pocztowym, do czego intensywnie i skutecznie nakłaniałem także znajomych.

Czuję się świetnie

25 marca 1985 r. w kinie Colloseum w Szczecinie obejrzałem muzyczny film z udziałem Maanamu - Czuję się świetnie. Do dzisiaj mam bilet z tego wydarzenia, kosztował 40 zł. Dwa miesiące później - 27 lipca w Świnoujściu byłem po raz pierwszy na ich koncercie. Zagrali w pierwszorzędnym składzie: Jackowska, Jackowski, Olesiński, Kowalewski i Markowski. To było niezwykle emocjonalne wydarzenie w moim krótkim dotąd życiu. Kolejnych koncertów grupy z moim udziałem nie zliczę. Wtedy byłem już ich wielkim fanem, analizującym tekst każdej z nowych piosenek i celebrującym kolejne sukcesy Kory i Maanamu.

Nocny patrol

Pamiętam dumę, kiedy udało mi się kupić ich winylowy krążek O! w gryfińskiej księgarni przy ul. Chrobrego, z jakże charakterystycznym zdjęciem Kory. Pamiętam żal, że z ich pierwszą płytą Maanam i kolejną - Nocny patrol nie poszło tak łatwo. Po tę drugą kilkakrotnie jeździłem do Szczecina. Bezskutecznie. Została błyskawicznie wyprzedana. Odkupiłem jej egzemplarz dopiero po wielu latach od kolegi.

Kiedyś spotkałem Korę w Szczecinie. Weszła do sklepu muzycznego, w którym akurat kupowałem płytę Maanamu z największymi singlowymi hitami (CD, jedną z moich pierwszych). To było w maju 1992 r., przy okazji koncertu grupy w amfiteatrze w Parku Kasprowicza. Tego samego dnia odbyło się spotkanie z fanami. Oczywiście byłem na nim, spędziłem obok artystki przeszło godzinę, ale nie odezwałem się ani słowem. Ona mnie piekielnie onieśmielała. Zdobyłem jednak wtedy Jej autograf, który złożyła na okładce płyty, którą oczywiście mam do dzisiaj: KORA, całuski, 92 maj.

Wyjątkowo zimny maj

Powszechnie wiadomym było, że do wywiadu z Korą należało być dobrze przygotowanym. Artystka potrafiła wypunktować dziennikarza w przypadku jego niewiedzy w zakresie zadawanych pytań. Pierwsze nasze spotkanie na tej płaszczyźnie odbyło się w marcu 1998 r. w Jej podwarszawskim domu. Zabiegałem o nie przez kilka miesięcy. Przy drzwiach przywitał mnie Kamil Sipowicz. To on wprowadził mnie do ich wspólnego domu. Kora siedziała przy kominku w wygodnym fotelu, po turecku. Na Jej kolanach siedział kot. Zadawałem mnóstwo pytań, przede wszystkim dotyczących początków działalności artystycznej Maanamu. Po kilkudziesięciu minutach Kora zaczęła się niecierpliwić i zapytała wprost - dlaczego nie rozmawiamy o współczesności? Kiedy wyjaśniłem, że takie jest moje założenie, gdyż wywiad nagrywam z myślą o moim autorskim programie w radiu, traktującym o muzyce lat 80, powiedziała wtedy słowa, które zapamiętam na zawsze: kto żyje przeszłością, ten nie żyje. I w jednej chwili straciła zainteresowanie naszą dalszą rozmową.

Kolejny wywiad przeprowadziłem z artystką w Gryfinie, przy okazji koncertu Maanamu podczas Dni Gryfina w 1999 r. Byłem wtedy jedynym dziennikarzem, któremu poświęciła swój czas, bo umówiłem nasze spotkanie wcześniej. Kora nie lubiła dziennikarzy pojawiających się obok niej znienacka.

Krakowski spleen

W sobotę od rana Korę wspominali wszyscy. Dla wielu skończył się pewien etap historii polskiej muzyki, bo odeszła ikona i legenda. Kobieta wolna, odważna i niepokorna, która przez długie lata wyznaczała trendy, nie tylko muzyczne. Inspiracja dla wielu, w tym także dla mnie, jak iść przez życie na własnych zasadach. Nie mówmy jednak o Korze w czasie przeszłym. Ona zostanie z nami na zawsze. Tak długo, jak będziemy słuchać jej piosenek, czytać jej wiersze i książki, wracać do słów, które wypowiedziała.

28 lipca 2018