eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

56-metrowy maszt tuż przy domach. Mieszkańcy protestują

Niezwykle gorąca atmosfera zapanowała wśród właścicieli działek i domów przy ul. Jana Pawła II w Gryfinie. Kilkanaście dni temu starostwo powiatowe wydało pozwolenie na budowę ogromnej wieży telekomunikacyjnej tuż przy zabudowaniach. Wieża ma mieć wysokość 56 m i swoim zasięgiem obejmować znaczną część osiedla domów jednorodzinnych położonych w dużym obszarze. Możliwe, że zamontowane na niej będą nadajniki nowej generacji – 5G. Mieszkańcy są oburzeni, że urzędnicy ze starostwa nie potraktowali ich jako strony w postępowaniu i nie skonsultowali z nimi swojej decyzji. Uważają, że przy jej wydaniu popełniono również szereg błędów, a procedura była przeprowadzona nadspodziewanie szybko. Zapowiedzieli rozpoczęcie szeroko zakrojonego protestu. Istotnym jest również kalendarium wydarzeń, dlatego publikujemy je pod artykułem

Jak trzeba to przykujemy się do masztu łańcuchami i kłódkami. Nie pozwolimy, aby go uruchomiono. Tu chodzi o nasze zdrowie. Takie nadajniki są niezwykle szkodliwe – mówi Zenon Korzeb, jeden z liderów grupy protestacyjnej, którego dom położony byłby ok. 100 m od nadajnika, czyli w miejscu, gdzie, jak twierdzi, będzie epicentrum oddziaływania masztu GSM.
Według planów wieża wysoka będzie na 56 metrów – to pierwszy tak wysoki maszt w Gryfinie. Dla zobrazowania sytuacji, jego wysokość będzie podobna jak nałożone na siebie dwa dziesięciopiętrowe wieżowce. Według mieszkańców fale będą promieniowały na znaczny obszar osiedla, obejmując dziesiątki, jeśli nie setki działek.
- To bardzo prawdopodobne, że zamontują na nim nadajniki 5G, które swoim zasięgiem objąć może również dalsze rejony Górnego mówią w rozmowie z nami mieszkańcy, z którymi spotkaliśmy się w sobotnie południe.
O sprawie dowiedzieli się przypadkiem. To ich największy zarzut. W urzędniczej procedurze Marta Szamburska (naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa w starostwie) nie uznała ich za stronę podczas rozpatrywania ostatniego wniosku sieci P4 (Play) na budowę masztu. Ostatniego, bo mieszkańcy już wcześniej walczyli z siecią P4, sprzeciwiając się budowie w tym miejscu.

Nie są stroną, bo… nie
Maszt stanąć ma na prywatnej działce tuż przy niewielkim zbiorniku wodnym, potocznie nazywanym „stawem Siarkiewicz”. W lipcu 2017 r. firma P4 rozpoczęła starania w gryfińskim magistracie związane z planowaną budową masztu w tym miejscu. Wobec protestów mieszkańców burmistrz długo nie wydawał decyzji lokalizacyjnej, ale inwestor złożył na taką opieszałość zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które ponagliło Gminę. Na jednej z sesji rady gminy występował w tej sprawie Zenon Korzeb, który wówczas jako jeden z nielicznych posiadał już wybudowany dom na obszarze, na który w największym stopniu oddziaływać może nadajnik. Kolejne decyzje SKO i sądów przyznały rację inwestorowi, który otrzymał decyzją lokalizacyjną, czyli mówiącą o możliwości, ale nie przesądzającej o budowie. Tymczasem w sąsiedztwie budynku Z. Korzeba zaczęły powstawać kolejne domy, a następni gryfinianie nabywali działki pod budowę wymarzonych posesji. Kluczowym wydawały się wydarzenia z sierpnia 2019 r. Wówczas starostwo wydało negatywną decyzję dla wniosku inwestora o pozwolenie na budowę masztu, bo kilka miesięcy wcześniej wydano decyzję na pozwolenie na budowę na sąsiednich działkach, tuż przy potencjalnej lokalizacji masztu. Gdy mieszkańcy odetchnęli, a kolejne domy zaczęły piąć się w górę, w marcu 2020 r. P4 złożyła kolejny wniosek do starostwa, tym razem zawężając obszar oddziaływania jedynie do… działki, na której stanie ogromny przecież maszt.
- To niedorzeczne. Jak to możliwe, że oddziaływać będzie tylko na działkę, na której stanie. Dlaczego nas nie uwzględniono w tej procedurze? Zostaliśmy tym samym pozbawieni prawa uczestnictwa w postępowaniu. W poprzedniej procedurze traktowano nas jako stronę i informowano o planach budowy, a tym razem nie uznano nas za stronę – żalą się właściciele pobliskich działek.
W kwietniu tego roku Starostwo Powiatowe w Gryfinie zaskakująco szybko wydało pozwolenie na budowę 56-metrowego masztu. A przecież w ostatnich latach do naszej redakcji zgłaszało się wielu gryfinian (osoby prywatne jak i deweloperzy), skarżących się na utrudnianie procesów budowlanych przez wydział architektury i budownictwa w starostwie powiatowym. Narzekali na często niezrozumiałe decyzje, wynikające z nad wyraz szczegółowych analiz dokumentacji, z którymi często się nie zgadzali i zmuszani byli do dziwnych - ich zdaniem - zmian w projektach. Tym razem, w ocenie mieszkańców, analiza pracowników starostwa była zaskakująco powierzchowna. Wskazują oni na zawarte w niej błędy.
Mieszkańcy okolic ul. Jana Pawła II nie zamierzają odpuścić. Jak twierdzą, gdy powstanie ten maszt, będą mogli zburzyć swoje domy. Jak mantrę powtarzają słowa o szkodliwości fal, zwłaszcza z tak dużych nadajników. Niewykluczone, że na tak wysokiej wieży zamontowany zostanie nadajnik 5G, o którego szkodliwym promieniowaniu trwają gorące debaty na całym świecie. Mieszkańcy postanowili więc odwołać się do wojewody. Oczekują unieważnienia decyzji starosty i powrotu do postepowania na poziomie powiatowym, uwzględniając ich już jako stronę w postępowaniu. Zapowiadają przy tym dalsze protesty.
- Tu nie chodzi nawet o nasze majątki, ale przede wszystkim o nasze zdrowie. Powstaje wiele domów, które zasiedlą rodziny z dziećmi. Proponuję, aby poczytać trochę fachowej literatury o szkodliwości takich fal. Nie widzimy tu troski o mieszkańców, bo nikt nie podjął z nami dialogu, nie potraktowano nas jako strony – mówi Zenon Korzeb, jeden z protestujących.

Błędy w starostwie?
Mieszkańcy dysponują kopiami dokumentacji związanej z wydaniem pozwolenia na budowę masztu przez Starostwo Powiatowe w Gryfinie. Są oburzeni, bo ich zdaniem popełniono wiele błędów. Starostwo nie tylko ich nie uznało za stronę, ale podobnie potraktowało Gminę Gryfino, a to przez jej drogę inwestor planuje dojazd do działki, na której stanie maszt. Mieszkańcy podkreślają również, że nie przeprowadzono oceny merytorycznej pod kątem oddziaływania masztu telekomunikacyjnego na sąsiednie działki, a także łącznego pola anten i radiolinii. Wątpliwości dotyczą również braku uwzględnienia w dokumentacji instalacji zasilającej maszt w energię, bo kabel miałby przebiegać przez sąsiednie działki, aż do trafostacji przy Opolance, ale tej części dokumentacji nie ma we wniosku o pozwolenie na budowę. A przecież bez oświetlenia 56-metrowego kolosa odpowiednimi światłami nie powinien on funkcjonować, choćby z powodu braku oświetlenia w nocy, co mogłoby stwarzać niebezpieczeństwo w ruchu lotniczym. Jak twierdzą mieszkańcy, błędów jest więcej, ale nie chcą odkrywać wszystkich kart na tym etapie. Posiłkując się opiniami ekspertów i biegłych złożyli odwołanie i liczą na zmianę podejścia do tematu w starostwie powiatowym.
Sprawą zainteresowali również burmistrza, z którym spotkali się w miniony piątek. Z powiększającą się grupą protestujących rozmawiali wstępnie niektórzy radni – zarówno gminni jak i powiatowi, deklarując wsparcie. Co ciekawe, podobno Gmina już wcześniej oferowała dzierżawę swoich terenów pod budowę tego masztu w innym miejscu, z którego nie byłoby tak dużego promieniowania na gospodarstwa domowe. Chodzi o działki na byłym wysypisku śmieci.
- Uważamy, że jest to jedyna rozsądna i kompromisowa metoda wyjścia z tej sytuacji – piszą w oficjalnym piśmie do burmistrza protestujący, zgadzając się na taką lokalizację, czyli znacznie dalej od jakichkolwiek zabudowań.
Mieszkańcy zapowiadają, że charakter ich protestów na razie przybierze łagodną formę, ale widać wśród nich ogromną determinację do dalszej walki. Jak zapewniają, z każdym dniem gromadzą dokumentację, pozyskując opinie od biegłych ekspertów z tej branży.
- A jak trzeba będzie, to będziemy protestować w inny sposób. Kłódki i łańcuchy już mamy. Na pewno nie odpuścimy – mówią, zgodnie pozując do zdjęcia. To tylko część z osób, które podpisały się pod petycją w sprawie postawienia masztu. Sprzeciw poparło już ponad 50 osób i to zaledwie w kilka dni. Osoby chętne do przystąpienia do protestu, mogą zgłaszać się do jednego z liderów protestu – Zenona Korzeba (tel. 503 063 779).

KALENDARIUM WYDARZEŃ

Lipiec 2017 r. Firma P4 składa w Gminie Gryfino wniosek o ustalenie decyzji lokalizacyjnej dla inwestycji celu publicznego.

Październik 2017 r. Krytyczne uwagi w tej sprawie składa kilkunastu mieszkańców osiedla.

Listopad 2017 r. P4 skarży do SKO Gminę, pismo dotyczy ponaglenia i wydania decyzji.

Styczeń 2018 r. Burmistrz odmawia ustalenia decyzji, ale P4 składa odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Kwiecień 2018 r. SKO uznaje sprzeciw P4, pisząc m.in. o tym że sprzeciw społeczności lokalnej jest okolicznością pozaprawną. Wskazując również na to, że rozstrzygnięcie merytoryczne nastąpi na późniejszym etapie.

Lipiec 2018 r. Burmistrz wydaje decyzję, mieszkańcy składają odwołanie do SKO, które jednak podtrzymuje korzystne dla P4 stanowisko.

Listopad 2018 r. Mieszkańcy składają skargę na decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który jednak oddala sprawę.

Sierpień 2019 r. P4 składa wniosek o pozwolenie na budowę. Decyzja starostwa jest negatywna, dwa miesiące wcześniej wydano bowiem pozwolenia na budowę na działkach zlokalizowanych kilkadziesiąt metrów od masztu.

11 marca 2020 r. Inwestor (P4) składa w starostwie na nowo wniosek wraz z projektem.

17 marca 2020 r. Dokumentacja trafiła do Wydziału Budownictwa i Architektury - naczelnik Szamburska dekretuje wniosek do pracownika merytorycznego.

6 kwietnia 2020 r. Pracownik sporządza zawiadomienie o wszczęciu postępowania

8 kwietnia 2020 r. Naczelnik Szamburska akceptuje treść zawiadomienia stron (właściciela działki i inwestora, bez uwzględnienia właścicieli sąsiednich posesji), do których wysłane zostaje pismo, po którym odczekać trzeba 14 dni roboczych... co staje się dokładnie 28 kwietnia.

28 kwietnia 2020 r. Pracownik wykonuje jedyną czynność sprawdzającą, po której pozostał ślad w dokumentach, tj. stwierdza zgodność inwestycji z decyzją o lokalizacji inwestycji celu publicznego. Decyzja zostaje zaakceptowana przez naczelnik Szamburską i jeszcze tego samego dnia rozesłana do stron postępowania (właściciela działki, na której stanie maszt i inwestora, czyli P4).

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu