eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

To był weekend prawdziwych cudów

Hubert, pani Paulina i Emilia wśród prezentów
Hubert, pani Paulina i Emilia wśród prezentówAutor: Anna Sznigir

W ubiegłym tygodniu Szlachetna Paczka odwiedziła rodziny z okolic Gryfina. Był to kolejny finał tej pięknej akcji. Darczyńcy znowu, nie zawiedli, a w wielu oczach obdarowanych pojawiły się łzy szczęścia. Aby zrozumieć nazwę finału - weekend cudów - trzeba przyjrzeć się bliżej tej inicjatywie

Marcin Kasprzyk (47 l.) z synem Tymoteuszem (13 l.) przyjechali do Gryfina w niedzielny poranek. Mężczyzna już czwarty rok z rzędu angażuje się jako darczyńca. Życzliwy przedsiębiorca (posiada swoją firmę El-Instal w Szczecinie) przeznacza część swojego dochodu na prezenty, ale zachęca również inne osoby – znajomych i kontrahentów, aby również wsparli Szlachetną Paczkę. Tym razem znalazł 12 ochotników.
W tym roku pan Marcin wybrał do obdarowania rodzinę ze Skotników w gminie Banie. Twierdzi, że zawsze urzekają go dzieci w potrzebie. Przedsiębiorca przygotował dla nich 24 pakunki. Sam kupił dary za tysiąc złotych, a 4 tys. zł pozyskał od osób ze swojego środowiska. Prezenty za 5 tys. zł pojadą do samotnej i schorowanej matki z trojgiem dzieci.
Pan Marcin będąc w gryfińskim magazynie Szlachetnej Paczki, wspominał swoje pierwsze dary sprzed czterech lat. Mówił, że dawanie to radość, ale nie zawsze. Kolejny rok był bardzo trudny w jego firmie. Ktoś nie zapłacił za jego pracę i zniknął. Mówił wtedy z żalem, że dobro jednak nie wraca, ale i tak nie zrezygnował z udziału w Szlachetnej Paczce. Nagroda przyszła w kolejnym roku, bo dzięki nowym zleceniom firma mogła się rozwinąć, a M. Kasprzyk już nie wątpi, że… karma wraca. Mężczyzna zaznaczył, że Szlachetna Paczka jest w jego oczach bardzo wiarygodna. Kontakt z wolontariuszem daje mu gwarancję, że jego dary trafią do najbardziej potrzebujących.

 

Pani Paulinie z wrażenia odjęło mowę
Paulina Nowak to wspomniana kobieta z trojgiem dzieci, do której trafiły dary od pana Marcina. Najstarszej, kilkunastoletniej Mai nie było w domu, wolontariuszy przywitały więc maluchy: Hubert (9 l.) i Emilia (4 l.). Chłopczyk od razu zaoferował swoją pomoc przy noszenia paczek. Zaskoczona pani Paulina przyglądała się, jak dwie wolontariuszki na zmianę z dwoma kierowcami nosili kolejne pudła, a między nimi z mniejszymi pakunkami biegał Hubert. Sama ze względu na liczne choroby nie mogła pomóc w tej czynności. Kiedy nieduży pokój dzienny zaczął robić się za ciasny, a kursom z podarkami nie było końca, kobieta przestała się odzywać. Najwidoczniej ilość darów znacznie przerosła jej oczekiwania. W milczeniu obserwowała, jak jej dom staje się zbyt mały na dary.
Jako pierwszy za ich rozpakowywanie zabrał się mały Hubert, który jednak nie dał sobie z tym rady. Do akcji wkroczyć musieli dorośli z ostrymi narzędziami i tak pudło po pudle pomagali pani Paulinie w tej czynności. Łącznie rozpakowywaniem prezentów zajęło się siedem osób.
Do domu tej rodziny trafiło niemal wszystko, czego potrzebowała. Do kuchni powędrowały pudła z żywnością, do łazienki pudełka z chemią. Dzieci dostały wymarzone zabawki, a mama ubrania, kołdry i pościele. Ogromnym marzeniem Huberta była farma, której rozpakowanie zaparło mu dech. Chłopiec złożył ręce przy twarzy, jakby się modlił i siedział tak przez dłuższą chwilę. Po chwili wrócił jednak do pomocy przy rozpakowywaniu innych prezentów dla całej rodziny. Z zapałem rozrywał karton po kartonie, kiedy nagle w jednym z nich zobaczył laptop. Malec złapał się za głowę i znowu znieruchomiał. Tego najwidoczniej się nie spodziewał. Pani Paulina również nie kryła radości, przecież teraz trudno uczestniczyć w lekcjach online bez dobrego sprzętu.

 

Tomek nie mógł powstrzymać łez
Kolejna stacja na trasie tegorocznej Szlachetnej Paczki to rodzina Albinów – pani Stanisława z niepełnosprawnym dorosłym synem Tomaszem. Tych ludzi też nie oszczędził los. Tomek jako dziecko miał guza mózgu, który został już usunięty, ale wskutek tego jeszcze jako chłopiec stracił wzrok. Mimo to prowadził w miarę normalny tryb życia - ukończył szkoły, miał dostać pracę w Powiatowym Zakładzie Aktywności Zawodowej z Gryfinie. Wtedy wydarzyło się kolejne nieszczęście, bo w 2018 r. Tomek doznał udaru mózgu. Po tym pozostał u niego paraliż, dlatego wysłano go na turnus rehabilitacyjny. Niestety niewidomy chłopak, pozostawiony sam w pokoju, doznał tam kolejnego urazu głowy. Od tamtego czasu jego stan jest jeszcze trudniejszy, bo mężczyzna nie jest samodzielny, wymaga opieki i rehabilitacji. Chodzi tylko przy pomocy drugiej osoby, a i to zapewne tylko dzięki opłacanym przez matkę ćwiczeniom. Jest ich jednak zbyt mało, bo rehabilitacja to w naszym kraju bardzo drogie leczenie.
Szlachetna Paczka dotarła więc i do tych ludzi, by wspomóc ich w codziennym życiu. Podstawowe prezenty w tym wypadku to żywność i artykuły chemiczne, by odciążyć domowy budżet. Im więcej grosza tutaj się zaoszczędzi, tym więcej Tomek zyska ćwiczeń. Wśród prezentów nie zabrakło też wielkiego marzenia mężczyzny, czyli zegarka dla osoby niewidzącej, który „mówi”, informując o aktualnej godzinie. Wszystkie podarki wywołały uśmiech na twarzy mężczyzny, który nie znikał mu z twarzy aż do chwili, kiedy pojawił się temat dotyczący jego choroby i dalszego leczenia. Kiedy myśli o stanie swojego zdrowia, to zalewa się łzami. Na chwilę zapomniał więc o trzymanym w ręku nowym zegarku. Trudno było go uspokoić. Niestety żadna rzecz materialna nie zastąpi mu utraconej samodzielności.
Korzystając z tego przedświątecznego okresu, mama i starszy brat Tomka proszą o pomoc w dofinansowaniu jego leczenia. Znaleźli dla niego klinikę w Koszalinie, gdzie roczne leczenie będzie kosztowało 56 tys. zł. Utworzono internetową zbiórkę na ten cel: https://www.siepomaga.pl/tomasz-albin
W domu Tomka w Dłużynie wszyscy wciąż mają nadzieję, że będzie lepiej. Liczą, że cofnie się stan po udarze i znowu będą razem jeździć tandemem.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu