eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Czego boi się Marek Hipsz?

Za nami połowa lutego, a w kwestii wyborów w Energetyku wciąż panuje cisza. Nie należy spodziewać się, by w najbliższych dniach uległo to zmianie. Wszystko przez obawy prezesa

Od czerwca 2020 roku Energetyk powinien mieć nowe władze. Mimo, iż za cztery miesiące powinien upłynąć pierwszy rok kadencji 2020-2024, władze klubu nie zorganizowały dotąd Walnego Zebrania Sprawozdawczo-Wyborczego Członków KSE. Marek Hipsz rządzi więc o rok dłużej, niż teoretycznie powinien. Wszystko odbywa się jednak w zupełnie legalny sposób.

- Należy przyjąć, że wybory nie odbędą się ani w styczniu, ani w lutym, ani prawdopodobnie nawet w marcu. Przeciągając dzień sądu Marek Hipsz działa zgodnie z prawem, a dokładniej „Prawem o stowarzyszeniach”, którego artykuł 10 jasno opisuje sytuację, z jaką mamy do czynienia. „Jeżeli kadencja władz stowarzyszenia, o których mowa w ust. 1 pkt 5, upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, o których mowa w ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lub do 30 dni po odwołaniu danego stanu, podlega ona przedłużeniu do czasu wyboru władz stowarzyszenia na nową kadencję, jednak nie dłużej niż do 60 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii” – pisaliśmy w styczniu, kreśląc najbardziej realny scenariusz na najbliższe miesiące: Marek Hipsz, bez konieczności rozpisywania nowych wyborów spędzi na stanowisku prezesa o rok dłużej, niż powinien.

I nikt nie będzie mógł nic z tym zrobić. Świadczą o tym też ostatnie działania prezesa, który nawet nie próbuje udawać, że zależy mu na zorganizowaniu wyborów. O ile w czerwcu poprzedniego roku wystosował komunikat w sprawie przełożenia zebrania na wrzesień, jesienią, gdy ów termin nastał, w żaden sposób nie odniósł się do swoich zapowiedzi.  W ten sposób mamy połowę lutego, a niezorientowany w meandrach kibic miał prawo zapomnieć, że planowano jakieś wybory.

Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze jest odwlekane w czasie przez pandemię koronawirusa, która stoi na przeszkodzie w zorganizowaniu wyborów nowego prezesa. To oficjalna wersja, której kurczowo trzymają się działacze.

Paradoksalnie jednak COVID-19 nie stawał na przeszkodzie, by dokonywać zmian w składzie zarządu. Najpierw dołączona do niego została córka prezesa, a po rezygnacji Bogdana Kosmalskiego zorganizowano zebranie, podczas którego w poczet działaczy wszedł grający trener, Marcin Łapiński. Jeśli dodać do tego Kazimierza Koczana, który został członkiem tego gremium w styczniu 2020 r. – a więc przed pandemią – widzimy, że w KSE nic nie jest stałe. Z wyjątkiem stanowiska prezesa.

Marek Hipsz udowadnia tym, że jest wyjątkowo mocno przywiązany do pełnionej od trzynastu lat funkcji. Niektórzy mówią o zawziętości prezesa i chęci udowodnienia oponentom, że mylili się co do jego osoby. Zdaniem innych, kurczowe przywiązanie do stołka wynika ze strachu przed tym, co nastąpi, gdy w końcu opuści budynek przy ulicy Sportowej. Zgodnie z tą opinią prezes wcale nie zwleka z organizacją wyborów w obawie przed COVID-19.

 

Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu