eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

„Dla mnie największą satysfakcją było to, że budowałem fundamenty pod gryfiński sport”

Julian Puszka był współzałożycielem Polonii Gryfino, jej zawodnikiem, członkiem zarządu i gospodarzem klubu. Chociaż zmarł w listopadzie 1996 roku, pozostawił po sobie wspomnienia, które na potrzeby pracy magisterskiej „Wybrane sylwetki z dziedziny kultury fizycznej regionu gryfińskiego” spisała Barbara Dropik. Praca z 1985 roku znajduje się w zbiorach dr. Ryszarta Stefanika z Wydziału Kultury Fizycznej i Promocji Zdrowia Uniwersytetu Szczecińskiego, który udostępnił nam te unikatowe materiały, pokazujące jak po wojnie kształtował się gryfiński futbol

Urodziłem się 19 stycznia 1921 roku w Lipnicy w województwie krakowskim. W roku 1927, wraz z rodzicami przeniosłem się do Kałusza w województwie stanisławowskim. Tam spędziłem młodość i zakochałem się w piłce nożnej, w którą lubiłem grać, jak każdy młody chłopak.

Byłem zawodnikiem zespołu juniorów w klubie K.S. Strzelec Kałusz. Później zakwalifikowano mnie do klasy „C” i „B”. Występowałem też w zespole przyzakładowym Towarzystwa Eksploatacji Soli Potasowych w Kałuszu.

Do Gryfina przyjechałem w 1945 roku z transportem repatriantów. Pociąg stał na stacji tydzień. W końcu przyszło kilku wojskowych z nakazem „rozładowania” składu, bowiem pociąg został skierowany dla potrzeb wojska. Byłem zmuszony szukać jakiegoś schronienia. Poszukałem mieszkania i zacząłem je urządzać.

Często chodziłem na plażę, w pobliżu której były dwa boiska do piłki nożnej. Na jednym znajdowały się prowizoryczne bramki, druga płyta była zupełnie zniszczona, „zawalona” workami z cementem. Pewnego dnia zauważyłem, że po boisku ktoś chodzi. Był to Edward Krynicki. Zawiązała się między nami rozmowa, podczas której dowiedziałem się, że jest kilku zapaleńców piłki nożnej, że spotykają się i grają w piłkę.

Na następny dzień dołączyłem do nich. Poznałem wtedy Zygmunta Sakowskiego, Tadeusza Gruszkę, Henryka Burzyńskiego. Późną jesienią przyjechał Władysław Bara, z którym grałem w Kałuszu jeszcze przed wojną.

 

Więcej w Gazecie Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu