eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Grabie zawsze grabią do siebie

Rozmawiamy z kolejnym radnym Gryfina. O swoich sukcesach oraz planach na przyszłość opowiada Krzysztof Hładki.


Na jaką ocenę zasłużył radny Hładki w tej kadencji?
- Nie odpowiem na pewno, niech mieszkańcy mnie oceniają.

A jest pan zadowolony ze swojej pracy?
- Raczej tak, uważam, że przyczyniłem się do zatrzymania tego, co szło w złym kierunku.

Czyli?
- Wreszcie kończymy walkę z elektrownią o podatki, to kosztowało nas już około pięciu milionów złotych.

Prawnikom płaciliśmy krocie, ale zalicza pan w te koszty sprawę o zapłatę 3 milionów na rzecz skarbówki, a to jeszcze toczy się przed sądem.
- Uważam, że to przegramy i trzeba będzie płacić.

A jeśli chodzi o pana indywidualne sprawy?
- Jeden radny nie ma wielkiego pola manewru. Przekonałem się, że wystarczy jedenastu miernych, ale wiernych, nikogo nie obrażając oczywiście, aby przegłosować dziesięciu mądrzejszych.

Chodzi mi o jakieś konkretne sprawy, coś poprowadzonego.
- Złożyłem interpelację w sprawie remontu przejazdu kolejowego, dwa miesiące później rozpoczęły się prace. Czy mógłbym to sobie przypisać? (śmiech). Nie będę tak wymieniał, najważniejsze jest dla mnie uchwalenie ostatniego budżetu, kończącego z życiem na kredyt.

Opozycja nie obudziła się za późno? To był ostatni budżet kadencji!
- Jak wspomniałem, chodziło o przewagę w radzie, nie było dyskusji merytorycznej, tylko liczenie głosów. Argumenty o uzdrowieniu finansów trafiały w próżnię, gdy burmistrz miał większość. Nie chodzi mi o to, że decyzja o budowie nabrzeża czy parku przemysłowego była zła. Chodzi o to, że proces inwestycyjny prowadzono tak, że pojawiały się co chwila dodatkowe koszty i wszystko okazało się znacznie droższe, niż zapowiadano.

Segment inwestycyjno-gospodarczy w urzędzie źle działa?
- Jest tam fatalne zarządzanie i planowanie.

Od lat jest pan przedsiębiorcą, co pana zaskoczyło w radzie?
- Właśnie lekkie wydawanie pieniędzy publicznych, przykłady można by mnożyć. To mnie przeraża. Prywatnie człowiek liczy każdą złotówkę.

Burmistrz mówi, że tak jest w gminie...
- Absolutnie nie. Proszę spojrzeć choćby na to, ile przygotowano projektów budowlanych, które leżą teraz w szufladach, można to liczyć w milionach złotych! A inne wydatki? Gdzie nie spojrzę, złe gospodarowanie.

Był pan radnym pierwszą kadencję, od początku były dywagacje, kogo pan poprze, bo w radzie mamy dwa główne obozy.
- Cieszę się, że udało mi się zachować niezależność.

Zwolennicy burmistrza wypomną, że głosując wspierał pan opozycję.
- Bo bardziej odpowiadały mi ich argumenty, tym się kierowałem. Choć moim zdaniem logicznie rzecz biorąc, taki radny powinien wspierać rządzących, sęk w tym, że pomysłów burmistrza Piłata po prostu nie dało się poprzeć.

Nie było prób przeciągnięcia pana "na drugą stronę"?
- Były.

Jakich używano argumentów?
- O szczegółach nie będą mówił. Nie byłem zamknięty na dialog z burmistrzem, ale sprawa ulicy Czechosłowackiej przeważyła. Budowa słynnej "drogi na bagnach" jest tak absurdalna i niejednoznaczna, że nie ma o czym mówić. Trzeba tą sprawę konkretnie wyjaśnić.

Co w tym temacie powinno się wydarzyć?
- Nie ulega wątpliwości, że powinna być zbudowana kanalizacja. Ale wykup, a potem utrzymanie tam dróg to absurd. Za byłą centralą nasienną mamy gminne grunty, których nawet nie próbowano sprzedać. Teraz powinno się ujawnić wszystkie dokumenty, prace powinna przeprowadzić komisja rewizyjna, a następnie powinno być to pokazane na forum rady i dla opinii publicznej.

Jaką ocenę wystawiłby pan burmistrzowi za tę kadencję?
- Tróję. Słabą, bez plusa. Nie chodzi mi tylko o to, że podejmowano wyłącznie złe decyzje, ale nawet te dobre były podejmowane w nieodpowiednim momencie. Dlaczego park przemysłowy powstał tak późno? Dlaczego wcześniej nie zadbano, aby przejąć tam ziemię? Teraz zyski zamiast do naszego budżetu, trafią do Agencji Nieruchomości Rolnych.

Jeśli pojawi się inwestor, będziemy mieć miejsca pracy.
- Po pierwsze poczekajmy na realne decyzje, a nie takie mydlenie oczu, jak było wcześniej, przed poprzednimi wyborami czy podczas otwarciu parku. Jeśli ktoś kupi grunt, zbuduje hale i zatrudni pierwszą osobę - wtedy będziemy mogli mieć pewność.

Skoro mówi pan, że zachował niezależność, to jak pan ocenia opozycję?
- Opozycja ma do wypełnienia swoją określoną rolę, ma kontrolować, patrzeć władzy na ręce. Moim zdaniem tak właśnie było. Gdyby nie to, to dziś nasz dług przekroczyłby ze sto milionów złotych.

Porozumienie między tymi dwoma obozami było realne?
- Tak, ale nie stało się tak, z powodu postawy burmistrza. Henryk Piłat nie był tym zainteresowany. Obiecywał wiele, choćby zespoły mające pracować nad reformami, co nie okazało się prawdą.

W wyborach o fotel burmistrza walka rozegra się między Piłatem a Sawarynem?
- Na 99% tak będzie, inni kandydaci nie odegrają znaczącej roli.

Nie podpisał pan jednak członkostwa w nowym klubie, zjednoczonej opozycji...
- Jestem radnym niezależnym i tak pozostanie. Bliżej mi do nich, ale przed samym końcem kadencji nie ma sensu wykonywać takich ruchów.

Kto ma większe szanse na zwycięstwo? Burmistrz czy przewodniczący rady?
- Trudno ocenić.

Na kogo pan zagłosuje?
- Nie mam wątpliwości, że na Sawaryna.

A na radnego pan wystartuje?
- Decyzji jeszcze nie podjąłem. Muszę porozmawiać z wyborcami. Skłaniam się ku startowi, ale oni muszą mi powiedzieć, że się sprawdziłem.

Jedną z Pana deklaracji było to, że będzie przekazywał co miesiąc 500zł z diety radnego na cele społeczne. Wynika z tego, że powinno na te cele pójść ponad 20 tysięcy złotych. Potrafi Pan to udowodnić?
- Respektowałem tą obietnicę. Oczywiście pomagałem w różnych miejscach, nie wszyscy sobie życzą aby o tym mówić. Myślę, jednak że wystarczy porozmawiać z kilkoma osobami, aby przekonać się, aby tak było.

Samej wysokości diet nie udało się obniżyć, a było to jedno z haseł Pana komitetu.
- Nie udało się wygenerować takiej większości w radzie.

Za drugą próbą projekt obniżki zgłosili radni koalicji.
- Choć wcześniej byli przeciw. Przestałem się tym przejmować, prawdziwe jest jednak przysłowie „grabie zawsze grabią do siebie”. Może to uda się zmienić w przyszłej kadencji.


Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu