eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Grali tak, że nie potrzebowali sędziów. Przydaliby się jednak jacyś piłkarze

Energetyk gra kolejne sparingi, potwierdzając w nich, że problem z rundy jesiennej nie tylko nie zniknął, ale jest coraz bardziej widoczny

Energetyk Gryfino to (przynajmniej z nazwy) duży klub z tradycjami i jak zewsząd słychać, z ambicjami, by do tych tradycji nawiązać. Pierwszy zespół jest liderem klasy okręgowej, zaś rezerwy będą wiosną bić się o A-klasę.

Na papierze wygląda to więc bardzo przyzwoicie. Gorzej, gdy wejdziemy w szczegóły, albo przynajmniej zerkniemy w meczowe protokoły. Wówczas cała „potęga” klubu znika, a kibic dowiaduje się, że Energetyk działa, bo… działa. W całym klubie znajduje się nie więcej niż trzydziestu piłkarzy, co zostało zobrazowane w sobotę, gdy część zawodników zagrała zarówno w pierwszym zespole, jak i w drużynie rezerw.

Naliczyliśmy ośmiu takich zawodników. Oba pojedynki zanotowali: Krzywiak, Kosmalski, Wojtas, Gatkowski, Sitarski, Duch, Nycz, Kościukiewicz. Gdyby nie oni, jeden ze sparingów nie doszedłby do skutku. Widzący to kibice zaczęli podważać zasadność działania klubowych rezerw.

- Po co im drugi zespół skoro wszyscy i tak grają w sparingach pierwszego? – zapytał na jeden z fanów gryfińskiej jedenastki. Jak dodał, to nie pierwsza taka sytuacja.

- Chodzę na sparingi Energetyka i widzę, że jest grupa piłkarzy, którzy od początku zimy zaliczają po dwa mecze dziennie. Chyba nie tak powinno być – skonstatował.

 

Więcej o Energetyku i innych klubach w Gazecie Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu