eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Jak grali nasi w ekstraklasie? Fabiniak, Mysiak, Kosakiewicz i nie tylko

Niemożliwe staje się faktem. W piątek, po dwumiesięcznej przerwie wrócą rozgrywki piłkarskiej ekstraklasy! Z tej okazji przypominamy o zawodnikach Energetyka, którzy zagrali na najwyższym poziomie ligowym. Lista jest długa

Chociaż mało dziś kto to pamięta, pierwszym zawodnikiem z Gryfina w ekstraklasie (nominalnie w 1.lidze, bo tak przez lata nazywany był mistrzowski poziom) nie był Mysiak, ani Fabiniak. Znacznie wcześniej debiut na tym szczeblu zanotował Krzysztof Rześny, piłkarz legendarnej Stali Mielec a także reprezentacji Polski! Prawy obrońca zagrał w kadrze sześć razy, w tym u Kazimierza Górskiego w wygranym 2:0 meczu z Anglią w Chorzowie.

Swoją karierę rozpoczynał natomiast w Gryfinie, gdzie w 1954 roku trafił razem z mamą, pracownicą urzędu celnego.

- W Gryfinie chodziłem do szkoły i grałem w piłkę w Polonii. Bardzo szybko zadebiutowałem w A-klasie i jako licealista trafiłem do Chrobrego Szczecin – opowiada.

Stamtąd droga do Pogoni była już niezwykle krótka. Rześny trafił do Dumy Pomorza w 1963 roku.

- To właśnie w Pogoni zaliczyłem debiut w 1.lidze. Zagrałem tutaj dwa mecze, po czym przeniosłem się w rodzinne strony. Najpierw do Motoru Lublin a później Stali Mielec – opowiadał Rześny w obszernym artykule, który zaprezentowaliśmy na naszych łamach w 2016 roku.

- Trafiłem w Gryfinie na wyjątkowych ludzi, którzy mnie ukształtowali. Również piłkarsko. Gdy zaczynałem występować w seniorach byłem gówniarzem, bo miałem 14 lat. Mimo to trzymałem ze starszymi, którzy chyba coś we mnie widzieli, czuli, że posiadam smykałkę do gry. Dlatego zawsze brali mnie do składu, pomagali,  podpowiadali. Dzięki ich pomocy szybko wydoroślałem. Gdyby nie „gryfiński epizod” nie byłbym takim samym piłkarzem, bo nie nauczyłbym się aż tylu cennych rzeczy – opowiadał dwukrotny mistrz Polski i boiskowy partner Grzegorza Laty oraz Henryka Kasperczaka.

 

Cały artykuł znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu