eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Latem nad Wełtyń? Rekreacja tutaj umarła

Autor: Jakub Stankiewicz

Jerzy Misiaszek jest emerytowanym policjantem. Mieszkańcom Gryfina znana jest też jego aktywność na polu uprawy choinek. Od trzydziestu czterech lat ma nad Jeziorem Wełtyńskim swój domek rekreacyjny. Dzięki jego staraniom miłośnicy wełtyńskiego jeziora mogą cieszyć się ostatnim ogólnodostępnym pomostem wśród morza prywaty

Odkąd pamiętam byłeś jedną z osób, które same z siebie dbały o kondycję ogólnodostępnych pomostów nad tym jeziorem. W zasadzie tego, co z nich zostało.
Jerzy Misiaszek: Inicjowałem to wszystko, jak choćby podsypanie piasku przy tym ostatnim pomoście. Czasami potrzebowałem kogoś do pomocy, bo ile można samemu robić? Czasami robiliśmy w tym celu jakąś zbiórkę. Każdy dawał, ile mógł, nawet te trzydzieści złotych.

Dlaczego chcesz robić coś dla innych? Większość osób, które mają domki w tym miejscu nie płakało nad tym, co stało się z tutejszą plażą i pomostem, gdzie kolejne pokolenia gryfinian lgnęły w upalne lata. Wręcz przeciwnie.
- Pamiętam czasy, gdy to jezioro żyło. Były plaże, pomosty, wypożyczalnia sprzętu wodnego, kajaki i rowery wodne, żaglówki. Ludzie pływali na materacach. Jezioro patrolowała wtedy policja, sam to z resztą robiłem. Teraz policja nie miałaby nawet co robić, bo tu się nic nie dzieje. Jezioro nie jest już dla każdego. Tylko dla wybrańców.

Więc właśnie. Prywata.
- Wirów został wykupiony, plaży miejskiej już dawno nie ma. Nie mogli dogadać się w sprawie toalet na ośrodku, to miasto wymyśliło sobie plażę w Steklnie. Ale to nie to samo. Ośrodek PSS Społem też już umiera. Ktoś kiedyś pisał o pomyśle, by to tam, na wyspie zrobić plażę miejską. Doprowadzić z dwóch stron pomosty, zostawiając miejsce dla pływających jednostek. Pasażerów zabierałaby pływająca platforma. Przeciągana linami.

 

Pełną, obszerną rozmowę z J. Misiaszkiem znajdziecie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.