eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Prezes PZT: Gryfino jest tenisowym miastem. Wierzę, że lata świetności jeszcze wrócą

Foto: Przegląd Sportowy
Foto: Przegląd Sportowy

- Bywam często w Szczecinie i wtedy odwiedzam Gryfino, które jest moim drugim domem. Spędziłem tutaj wspaniałe chwile, wciąż mam wielu przyjaciół, z którymi utrzymuję kontakt. Widzę jak miasto się rozwija i mam nadzieję, że lata świetności wrócą także na korty. Będę starał się zadziałać i nagłośnić sprawę, by znalazł się inwestor i pomógł odbudować gryfiński tenis. Bo Gryfino bez wątpienia jest miastem tenisa – mówi Mirosław Skrzypczyński, były trener Energetyka a od maja 2017 roku prezes Polskiego Związku Tenisowego

Gdy w 1989 roku pojawiła się oferta od działaczy Energetyka, wiedział pan, gdzie leży Gryfino?

Mirosław Skrzypczyński: Wiedziałem, bo zanim zostałem trenerem Energetyka przyjechałem do Gryfina na Spartakiadę Młodzieży, jako trener ówczesnego województwa Śląskiego. Poza tym kojarzyłem piłkarzy nożnych Energetyka, więc wiedziałem, gdzie leży miasto. Ponadto miałem 26 lat i na co dzień pracowałem w Górniku Bytom.

 

I tak nagle rzucił pan to, by przejechać „pół Polski” i pracować w niewielkim Gryfinie?

- Nie tak nagle. Działacze Energetyka szukali trenera i podczas wspomnianej Spartakiady przeprowadziliśmy niezobowiązujące rozmowy. Działacze z Gryfina bardzo się jednak zaangażowali. Wkrótce po tym przyjechał do mnie do Bytomia Andrzej Knap, którego córka i syn byli czołowymi tenisistami klubu. Wtedy jeszcze odmówiłem.

 

Dlaczego?

- Takich decyzji nie podejmuje się od ręki. Widziałem jednak ogromną determinację działaczy KSE. Namawiał mnie nie tylko Andrzej Knap, ale też inny rodzic, Józef Pietras. Obu w staraniach wspierali dyrektor Dolnej Odry, Andrzej Dobrek oraz zarząd Energetyka: prezes Jerzy Urbański i wiceprezes Wiesław Stankiewicz.

 

Sporo zaangażowanych, prominentnych działaczy.

- Przekonało mnie właśnie to zaangażowanie. Czułem, że ludzie chcą stworzyć w Gryfinie mocny ośrodek tenisowy. Miałem przeczucie, że za tymi osobami, które wymieniłem, nie stoją tylko puste obietnice, ale że faktycznie przekują swoje słowa w czyny. Nie pomyliłem się. Wspólnie udało się nam stworzyć coś fajnego. Wiem, że mieszkańcy miasta do dziś wspominają sukcesy gryfińskich tenisistów sprzed niemal 30 lat.

 

Cały wywiad znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu