eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Przegrali na własne życzenie [GALERIA]

Autor: Kamil Miler

W 54. minucie PGE KPR wygrywał ze Szczypiorniakiem Olsztyn 26:23, ale już pięć minut później przegrywał dwoma bramkami, a ostatecznie poległ różnicą jednej bramki. To trzecia z rzędu porażka gryfinian w pierwszej lidze. Tym razem niedosyt pozostał ogromny, bo KPR PGE był bardzo bliski zwycięstwa

Pierwsze minuty meczu były niemrawe w wykonaniu gryfinian, przede wszystkim w ofensywie, gdzie raziła nieskuteczność. Po siedmiu minutach goście wygrywali 3:1, ale od tego momentu nasi zawodnicy rzucali znacznie lepiej. Zaledwie dwie minuty później prowadzili 4:3, a na przerwę schodzili z przewagą trzech bramek. Między naszymi słupkami świetny mecz rozgrywał Kacper Kłodziński. W ataku nie mógł wejść za to na swój tryb Lucjan Galus.

Liczna publika przeżywała deja vu na początku drugiej połowy, początkowo bliźniaczej do pierwszej. Goście zdołali doprowadzić do remisu w 43. minucie, głównie za sprawą… gryfinian, którzy ponownie nie wykorzystywali wybornych sytuacji, w czym oczywiście duża zasługa bramkarza z Olsztyna. W porę się ocknęli i po trafieniach Krzysztofa Karnacewicza oraz Kamila Prokopczyka, najlepiej rzucających tego dnia w zespole gospodarzy, nasz zespół znów wyszedł na trzybramkowe prowadzenie (49. minuta). Wydawało się, że sytuacja – tak jak i w pierwszej połowie - została opanowana.

Niestety, ponownie zaczęła szwankować celność i to w teoretycznie łatwych sytuacjach rzutowych. Po 50. minucie meczu gryfinianie mieli kilka doskonałych okazji, ale zamiast powiększyć swoją przewagę, goście ją zniwelowali skutecznie kontrując i łapiąc wiatr w żagle. W 56. minucie Szczypiorniak doprowadził do remisu, a chwilę później wyszedł na prowadzenie, nie oddając go już do końca spotkania. KPR PGE przegrał jedną bramką. U kibiców i zawodników pozostał ogromny niedosyt, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Znowu widoczny był brak nominalnych środkowych rozgrywających, którzy pozostają wyłączeni z gry przez kontuzje. W ostatnich, nerwowych minutach meczu w grze ofensywnej KPR PGE wyraźnie widoczny był chaos i brak pomysłu na rozegranie decydujących akcji.

KPR PGE po czterech kolejkach zajmuje ósme miejsce w tabeli pierwszej ligi (na dwanaście zespołów). W następną sobotę (23.10) KPR PGE zagra w Wejherowie z Tytanami, a kolejny mecz w Gryfinie rozegra 30 października, co będzie nie lada wydarzeniem, bowiem po latach przerwy ponownie dojdzie do derbów Pomorza Zachodniego pomiędzy gryfińskim klubem, a Gwardią Koszalin. To będzie trudna przeprawa dla podopiecznych Bartosza Jurkiewicza, ponieważ zespół z Koszalina po czterech kolejkach prowadzi w tabeli pierwszej ligi z kompletem zwycięstw i najlepszym bilansem bramkowym.

Na ten mecz zapewne będzie już gotowy Jakub Gackowski, który powinien zaprowadzić porządek w akcjach ofensywnych, sterując rozegraniem gryfinian. Pozyskany przed sezonem rozgrywający wciąż nie miał możliwości debiutu w barwach KPR PGE z powodu kontuzji. Kilka tygodni temu rozpoczął już jednak treningi. Jego doświadczenie może być kluczowe dla gry beniaminka z Gryfina. Po trzeciej z rzędu porażce coraz częściej padają również pytania – czy obecna kadra PGE KPR jest wystarczająca na rywalizację w pierwszej lidze. Czwarta kolejka to jednak zbyt szybko, aby udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

KPR PGE Gryfino – Szczypiorniak Olsztyn 27:28 (16:13)

KPR: Kłodziński – Prokopczyk 9, Karnacewicz 7, Telenga 5, Grzegorek 4, Galus 2