eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Straż Miejska może się jedynie naprzykrzać

Gryfinianin z urodzenia. Ma 25 lat i zawodowo zajmuje się zatrudnianiem kadry kierowniczej dla firm z regionu. W ramach swojej muzycznej pasji założył fundację „Dźwiękoszczelni”, wspierającą dzieci i młodzież po przejściach. Jest również wiceprezesem gryfińskiego oddziału partii KORWIN i jej pełnoprawnym członkiem. Niedawno na swoim profilu na Facebook’u zaapelował do burmistrza Gryfina o zlikwidowanie Straży Miejskiej. Naszym rozmówca jest Konrad Wełna.

Materiał, który czytacie jest poszerzonym wywiadem, który w skróconej postaci opublikowaliśmy na łamach Gazety Gryfińskiej 2 lipca br. W galerii znajdują sie materiały, które nasz rozmówca opublikował na swoim profilu FB, a które stały się kanwą naszego spotkania i ciekawej rozmowy. Zapraszamy do lektury i dyskusji. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czujesz się związany z Gryfinem?
- Tak. Gdzie się nie obejrzę, dół, czy Górny Taras, wszędzie mam rodzinę.

MOŻNA SKUTECZNIEJ

Kategoryczne postulaty, jak na tak młody wiek.
- Nie ma znaczenia, czy mam lat 25 czy 40. Liczy się dobro miasta i mieszkańców. Straż Miejska jest tutaj inwestycją zupełnie niepotrzebną. Zwłaszcza, że burmistrz Sawaryn często podkreśla swą walkę z zadłużeniem Gryfina.

Burmistrz twierdzi, że walkę z deficytem jego ekipa realizuje skutecznie.
- To można jeszcze skuteczniej. Przykładem jest Chojna, która w 2016 r. zlikwidowała Straż Miejską.

Post na facebook’u, który był powodem naszej rozmowy, sygnowany był logo partii, do której należysz. To wasze oficjalne stanowisko?
- To moja inicjatywa…

Ale zgodna z linią partii?
- Oczywiście, że tak. Wypowiadam się jako polityk tego ugrupowania. To nie znaczy jednak, że muszę się ze wszystkimi postulatami zgadzać. Cenimy sobie wolność.

Postulat zlikwidowania Straży Miejskiej pojawił się tylko u nas, czy to akcja ogólnopolska?

- To nie jest wyłącznie nasza akcja. W Polsce takie inicjatywy zapoczątkował m.in. Emil Łowca Fotoradarów. W naszym powiecie jesteśmy jedynym miastem, w którym utrzymujemy Straż Miejską.

No i szacun (śmiech).
- No tak średnio, bym powiedział. Raczej nie ma czym się chwalić.

Ok, robisz jakieś badania, analizujesz dane statystyczne, rozmawiasz na ten temat ze służbami?
- Żyję w tym mieście, chodzę po tych ulicach i mam bardzo wiele swoich przykładów.

WIELE SWOICH PRZYKŁADÓW

Porozmawiajmy o nich.
- Pierwszy lepszy. Dałem ogłoszenie na Facebook’u o bezpańskim psie na Wirowie. Kolega go namierzył i dał mi znać. Zadzwoniłem na Straż Miejską, o dziwo - odebrali, szcunek dla nich za to. No i usłyszałem: wie pan co, to jak pan go złapie, to niech pan do nas zadzwoni. No, kurde! Sorry, to na mnie rocznie z budżetu idzie trzysta tysięcy złotych, czy na nich?

Kolejny przykład?
- Sprzedałem auto, które już pod nowym właścicielem stało sobie dalej pod Biedronką. Po trzech miesiącach przyjechali do mnie strażnicy miejscy, żebym zabrał auto z parkingu. Podjechałem do nich, pokazałem umowę kupna/sprzedaży i myślałem, że jest po sprawie. Po kolejnych dwóch miesiącach przyjechali do mnie, żebym przestawił te auto, bo niby ktoś mówił, że mam kluczyki.

Sumienni, zapamiętali cię.
- (śmiech) No ale od razu przyjechali z tym do mnie, bo nie mogli rozwiązać problemu! Kolejny przykład jest taki: mieliśmy kiedyś sukę Bernardyna, która miała cieczkę. Nasza posesja nie była cała zagrodzona i zlatywały się do nas różne psy. Wśród nich był jeden amstaff. Generalnie fajne psiaki, ale uchodzące za jedne z groźniejszych ras. Właściciela nie znałem, więc miałem obawy. Zadzwoniłem po straż, która po przyjeździe na miejsce pół godziny czekała w radiowozie na pracowników PUK’u. Potem chowali się za pracownikami PUK’u, którzy łapali tego psa.

Ok, kolejny przykład.
- Słynna akcja z lisem, że niby „hurra, uratowaliśmy lisa”, a tak naprawdę wyciągnęli z nory zakleszczonego liska, a w norze zostały jeszcze matka i drugi lis. Wiem, bo mieszkam obok tego miejsca. Przyjechali, zabrali i pojechali. Na dodatek wkraczając na teren prywatny. Nie zapytanie się okolicznych mieszkańców o te lisy, a wiedziała o nich cała ulica, to już w ogóle paranoja.

Jeszcze jakieś?
- Słynna akcja w 2018 r. po zgłoszeniu przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami fatalnej kondycji psów w miejscowości, której nazwy nie pamiętam. Strażnicy na miejscu stwierdzili, że psy są po prostu stare. Pojechało potem na miejsce TOZ i okazało się, że psy były w opłakanym stanie a jeden w międzyczasie zdechł. Można to sobie znaleźć w necie pod hasłem „TOZ, Straż Miejska Gryfino”.

OK.
- Kolejny przykład, sprzed dwóch tygodni, z niedzieli. Około 23:00 leżał sobie facet między Zalipiem, a Schowkiem, wleciał w ten ogródek. Może alkohol, może narkotyki, a może udar, albo zasłabł? Szybko telefon na Straż Miejską. Po chwili słuchawkę podnosi komenda policji z pytaniem, czy próbowaliśmy zawiadomić wcześniej strażników. To co oni, nie pracują już o tej porze?

Może już po robocie byli?
- 23:00!? Dla mnie to wszystko tak się wtedy skumulowało, że postanowiłem opublikować mój apel. Wisienką na torcie były publikacje pompujące Straż Miejską na pewnym portalu. Czytam wszystkie lokalne gazety i portale, bo lubię wiedzieć, co dzieje się w moim mieście. Robienie jednak wielkich wydarzeń z faktu, że Straż wlepiła komuś mandat za parkowanie tylko pokazuje, jakie są niektóre media. Żeby zaraz robić pochwalny artykuł z czegoś, co powinno być czyimś zasranym obowiązkiem!?

PO CO DWA RAZY PŁACIĆ

Wśród twoich postulatów wybija się ten, że Straż Miejska dubluje obowiązki policji.
- A przy tym nie mają takiej władzy jak policja. Nie mogą dotknąć mojego telefonu, nie mogą zatrzymać mnie jak przekraczam prędkość, jak jadę bez pasów. Mogą jedynie naprzykrzać się jak będę szedł z piwkiem po mieście, albo źle zaparkuję, albo zaśmiecał chodnik słonecznikiem… ale oni nie chodzą po mieście!

To mankament naszej, gryfińskiej Straży Miejskiej, czy w ogóle?
- Widzę jak oni pracują w Szczecinie. Jest dokładnie to samo. Jedyne, co robią to blokady na koła zakładają i w odróżnieniu od policji nie słuchają żadnych argumentów.

Może trochę jest tak, że jako pracownicy gminy, zmuszeni są realizować określoną politykę władz?
- Niezmiennie od 1993 roku, kiedy powołano w Gryfinie Straż Miejską.

Likwidacja to jednak mniej funkcjonariuszy na mieście.
- Słuchaj, wystarczy pojechać do Chojny, która zatrudniała trzech strażników miejskich. Tam poziom bezpieczeństwa nie obniżył się z momentem zniknięcia strażników. Jako młodej osobie też wydaje mi się, że w przypadku drobnych wykroczeń łatwiej dogadać się z policjantem. Skoro utrzymujemy policję, to po co dwa razy płacić?

Zapytam cię z innej beczki. Przecież ci strażnicy są z Gryfina, mieszkają tu, mają rodziny. Wyrzucimy ich i co wtedy? Nie gryzie cię sumienie?
- Roczny koszt funkcjonowania trzech funkcjonariuszy Straży Miejskiej w Chojnie był miedzy 275, a 300 tysięcy złotych. Z tego, co pamiętam panowie dostali odprawy na poziomie 70-80 tysięcy zł. To chyba wystarczająco duża kwota, by znaleźć inne zajęcie. Wątpię, żeby mogli z tego tytułu narzekać, z kolei budżet gminy już za dwa lata odczuł by sporą ulgę w wydatkach.


Część II

TRADYCYJNE WARTOŚCI

Połączenie KORWIN, Liroy, Braun było trafnym pomysłem na sukces w wyborach?
- Myślę, że jak najbardziej.

Sporo tam kontrowersyjnych akcentów... Ludzie chyba rezerwą podchodzą do ekstremów?
- Jeżeli kontrowersyjna jest dla kogoś normalność? Kontrowersyjne dla mnie jest to, co się ostatnio dzieje w Warszawie np. karta LGBT.

Czyli normalność, jako tradycyjne wartości?
- Absolutnie. Wracając do tematu słuszności stworzenia na wybory naszego bloku (Konfederacji – red.), to było to temat mocno przemilczany przez media. A nie było wcześniej aż tak silnie prawicowego ugrupowania.

No właśnie… Pomijając zasadność niektórych tez - z racji waszych kategorycznych i nieprzejednanych wypowiedzi czy emocji jakie rodzą - łatwo wam przykleić łatkę ekstremistów, freak’ów.
- Niektórzy mówią na nas wprost faszyści.

Na użytek mediów nastawionych anty i waszych oponentów jest to wygodne. Faszyści i już. Nie dyskutujmy, nie polemizujmy. Gdzie szukasz wiarygodnego przekazu?
- Dużo czytam wypowiedzi Stanisława Michalkiewicza, Wojciecha Cejrowskiego, Korwina, Grzegorza Brauna. Choćby dzięki temu Facebook’owi jest ten przepływ informacji, różnych światopoglądów. Portale takie jak np. Nasz czas.

Konfrontujesz to z mainstream’em? Zdarza ci się polemizować z tym, co piszą twoje autorytety?
- Przede wszystkim trzeba wyciągać własne wnioski, szukać swoich argumentów. Nie podobało mi się ostatnio to, co się działo wokół WOŚP Jurka Owsiaka. Ja nie mówię precz z WOŚP’em, tylko precz z Jurkiem Owsiakiem. WOŚP pokazuje, jak nieudolna jest służba zdrowia w socjalistycznym państwie – państwowa służba zdrowia. Ale oddzielam to od samego Owsiaka, którego tak silnie zaangażowanie się po stronie Platformy Obywatelskiej i układu gdańskiego jest oburzające.

Chcąc dotrzeć do mas, w pewnym momencie jesteś skazany na mainstream. A on obecnie też jest podzielony albo, albo. Owsiak wybrał swoje „albo”. Jaki wy macie pomysł aby działać szeroko?
- Realnie działać oraz internet, social media. Z tym bywa różnie, bo wiele naszych treści jest blokowanych. Generalnie ludzie lubią widzieć jak poprzez działania zmienia się najbliższe otoczenie. Trzynasta emerytura PiSu była takiej polityki idealnym przykładem. Byłem w komisji wyborczej i uwierz mi, ludzie ledwo chodzili, ale chodzili do tych urn. Młodzi natomiast… nie bardzo. Trzeba ich zachęcić.

TELEWIZJA, RUSCY, WOLNOŚĆ

No… wy takich instrumentów, póki co nie macie.
- Nie mamy telewizji, to fakt. W publicznej ktoś o nas ze dwa razy wspomniał… że jesteśmy ruską agenturą. To było śmieszne.

Ale nie jesteście? (śmiech)
- Gdybyśmy byli, to wygralibyśmy te wybory.

Eeee… chyba trochę przeceniamy tych ruskich.
- (śmiech)

Wierzysz w zmianę poglądów, zmianę zdania na jakiś temat?
- Wierzę. Sam jestem osobą, która potrafi zmienić zdanie, jeśli argumenty drugiej osoby są logiczne i zrozumiałe. Ostatnio odnośnie antyszczepionkowców. Wcześniej się z nich trochę śmiałem, ale w sumie dlaczego koncerny farmaceutyczne nie udostępnią składów szczepionek? Dlaczego na tym polu nie istnieje realna konkurencja itd.? Z kolei właściciel prywatnego przedszkola, do którego uczęszczają szczepione dzieci, ma pełne prawo nieszczepionego dziecka do siebie nie przyjąć.

Bo niby dlaczego inni rodzice mieliby ponosić konsekwencje nieswoich decyzji?
- Dokładnie. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna kogoś innego.

BYCIE KOSEKWENTNYM

Wracając do mediów społecznościowych… To jeszcze realna polemika, czy raczej poklepujemy się już wśród samych swoich?
- Przede wszystkim trzeba podkreślić, że tam nie ma już wolności słowa. Nie daj Boże gdzieś napiszę źle na temat homosiów (cytując Korwina), albo murzynów, LGBT, albo Żydów, to zostanę zaraz zblokowany. I nie chodzi mi o wulgarność, tylko światopogląd.

Zdarzyło ci się tak?
- Oczywiście, że tak. Blokowali mi fejsa na trzydzieści dni. To był konkretnie wpis na temat Żydów.

Ale co… życzyłeś im nie najlepiej?
- W skrócie, chodziło o ich wpływ na politykę, na Unię Europejską itd. Wpis usunięto, nałożono mi blokadę. Finito, dziękuję.

Masz już z powrotem konto na FB, czyli odbudowałeś zaufanie pana Zuckerberga? (śmiech)
- (śmiech) Staram się formułować moje osady w innych słowach.

Czyli, wracając do wcześniejszego wątku, być może mankamentem waszego środowiska jest retoryka? Zasadność waszych argumentów jest zagłuszana radykalnym tonem wypowiedzi.
- Nam chodzi o bycie konsekwentnym. Co z tego, że Kaczyński co innego mówił o obniżeniu cen paliw w 2011 r., a co innego ostatnio, gdy paliwo de facto jest na świecie tańsze? Takie zmienianie zdań dotyczy z resztą obu głównych partii w Polsce.

Jak politycy coś mówią, to mówią.
- Gdzie tu miejsce na zaufanie? Tak samo teraz, gdy PiS mówi swojemu elektoratowi: damy wam. Z czego? No wiadomo, że z podatków. Tak znowu wjeżdża socjalizm. Najbardziej boję się przyszłych wyborów, bo jeśli PiS zdobędzie większość konstytucyjną, to padniemy jeszcze szybciej niż Wenezuela. Idziemy cały czas jej śladem.

NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ PISU

Które ugrupowanie jest obecnie najbardziej szkodliwe w Polsce?
- Ostatecznie, chyba najbardziej boję się PiSu.

Bo was wchłonie (śmiech)?
- Nie. PiS jest uważane za prawicowe, a realizuje program lewicowy. Ten socjalizm mnie strasznie martwi. Martwi mnie też ciągły brak reformy ZUS’u i roszczenia związane z amerykańską ustawą 447.

Nie martw się.
- Nie no spoko, najwyżej wsiądę do samolotu i gdzieś tam do Ugandy pojadę (śmiech).

Od kiedy z tak otwartą przyłbicą prezentujesz swoje polityczne poglądy?
- Korwina popieram gdzieś od 2009 roku, ale kluczowym momentem był spór o ustawę ACTA. Do partii formalnie należę od roku.

Szkoła cię nauczyła czegoś?
- System edukacji, w którym ja się uczyłem, to jest dramat. Tragedia. Nie uczyłem się np. o systemie komunistycznym, który panował u nas wcześniej, a uczyłem się o tym, co robili Rzymianie, czy Grecy. Nie uczyłem się jak rozliczać PIT, a uczyłem się o układzie rozrodczym żaby.

Może żyjesz w takim miejscu, geograficznie, że częściej spotykasz się z żabami, niż z PIT’ami?
- (śmiech) Chyba tak, dokładnie.

WSPIERAŁEM MOJĄ KOBIETĘ 

Dlaczego nie startowałeś w ostatnich wyborach?
- Bo wspierałem w nich moją kobietę (kandydatka Konfederacji – Estera Ślusarczyk – red.). Estera to świeża krew, ktoś stąd.

To takie ciut nie korwinowskie (śmiech).
- Nie chciałem dostać w dziub, jak dostałbym więcej głosów od niej… (śmiech) A na poważnie, to skupiłem się na prowadzeniu jej kampanii internetowej, profilu na FB itd.

Będziesz startować w wyborach parlamentarnych jesienią?
- Chcę, ale jak wyjdzie, to zobaczymy. Na pewno jest to dobra forma jednania sobie wyborców i pokazania, że jesteśmy w Gryfinie.

A startowałeś kiedyś w wyborach?
- Nie, chyba że liczą się wybory na skarbnika w klasie (śmiech).


Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu