eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Budżet obywatelski na końcu szpady

Wielu z nas z zapartym tchem śledziło przygody szlachetnych i odważnych muszkieterów. Bohaterowie Aleksandra Dumasa wikłali się w coraz to nowe kłopoty. Jednak za każdym razem wychodzili z nich zwycięsko. Wartka akcja i brawura postaci występujących w książce przyciągały jak magnez. W tle zaś była piramidalna intryga, miłość, walka o władzę, pieniądze i wpływy.

Pewnie większość z nas już zapomniała, ale w Gryfinie trwa proces wyłaniania zadania realizowanego z budżetu obywatelskiego. Sprawa się tak skomplikowała, że w jej rozstrzygnięcie zaangażowano nawet prokuraturę. Jaki to ma związek z powieścią „płaszcza i szpady”? A mianowicie pomysłodawcy jednego z projektów wplątali się w intrygę, jakiej nie powstydziłby się sam Dumas. Również tutaj mamy walkę o władzę, duże pieniądze, prestiż, a nade wszystko górę miłości.

Jest ich trzech: Marcin Para, Piotr Zwoliński, Marcin Pazik. Podobnie jak bohaterom książki, nie możemy odmówić im szlachetnych intencji. Z jednej strony, jako radni, zrobiliby wszystko dla wyborców. Z drugiej, ci stronnicy burmistrza muszą pilnować wydatków Gminy. Stojąc w mentalnym rozkroku, znaleźli jednak, wydawałoby się, doskonałe rozwiązanie trapiącego ich dylematu. Ten przebłysk geniuszu trudno z czymkolwiek porównać. Może jedynie z fenomenem muszkietera jadącego tyłem na koniu, a i tak z łatwością trafiającego szpadą w samo serce szpiega kardynała Richelieu. Ale do rzeczy.

Niedawno Gmina zakończyła rewitalizację Górki Miłości. Wspomniani już trzej żołnierze oddziałów specjalnych miejskiej gwardii przekonywali jednak, że konieczne są dalsze prace. Zaproponowali, aby wykonać je z pieniędzy przeznaczonych na miejskie projekty. Nie były to tanie propozycje. Miały pochłonąć całość wydzielonej sumy.

Dlaczego swoich propozycji radni nie przeforsowali na etapie projektowania inwestycji? Z troski o gminną kasę? Możemy jedynie spekulować. Burmistrz mógł przecież zakneblować im usta lub związać ręce. Może podczas decydującego głosowania panowie zatrzasnęli się w toalecie? Zdarzały się już takie sytuacje w sejmie. Zdecydowało roztargnienie radnych? Znamy takie przypadki. Przecież nie kto inny, jak Wanda Hołub – radna Gminy Gryfino – kilka minut po głosowaniu nad budżetem nie pamiętała, czy wcisnęła przycisk. Nic z tych rzeczy. Był to przemyślany plan.

Z jednej strony bowiem Gmina, dokańczając rewitalizację Górkę Miłości z pieniędzy budżetu obywatelskiego, mogłaby zaoszczędzić na inne wydatki. Z drugiej, nie można by było jej zarzucić, że ogranicza fundusze na projekty zaproponowane przez gryfinian. Z trzeciej jeszcze strony Górka Miłości byłaby, koniec końców, zrewitalizowana, a sami pomysłodawcy mogliby wypiąć piersi po medale. Może nawet przemianowano by jej nazwę na Park Pary, Zwolińskiego i Pazika.

- Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! Ten dobrze nam znany okrzyk wyraża wzajemne zaufanie, solidarność i współodpowiedzialność. Gryfińscy muszkieterowie bezgranicznie zaufali jednak głównie sobie. Dało im to przekonanie, że właśnie oni powinni reprezentować mieszkańców nie tylko w radzie gminy, ale i wyręczać ich we wszelkiej aktywności, także tej w ramach budżetu partycypacyjnego.

Niby nic w tym złego. Przecież mają takie same prawa, jak my wszyscy, ale jakoś nie współgra to z moim poczuciem społecznego zaangażowania. Tym bardziej, że i tak niewiele jest wspólnotowości w tym corocznym przedsięwzięciu, a główny jego cel, jakim jest „wzmacnianie postaw obywatelskich mieszkańców”, ginie wśród mnogości różnorakich pojedynków znakomitych gryfińskich kawalerów. Kto zwycięży ten pojedynek?

Wygląda więc na to, że w Gryfinie kapitał społeczny budujemy w oparciu o zasoby prokuratury. Pozwolą więc Państwo, że zakończę, parafrazując Zulu-Gulę: „Gryfino to jest bardzo ciekawa miasto”.

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu