eGryfino - Portal eGryfino - sport, kultura, informacje, wydarzenia - informacje z powiatu gryfińskiego.

Owijanie Wełny w bawełnę

Funkcjonariuszom służb mundurowych często zarzuca się brutalność, nadużywanie siły, przekraczanie uprawnień. W Gryfinie to straż miejska jest chłopcem do bicia. Dostaje się jej z każdej strony. Od kilku lat panuje moda na krytykowanie gryfińskiej Straży Miejskiej. Kolejne osoby postulują jej likwidację. Najważniejszym argumentem są zazwyczaj oszczędności. Wypowiadający się w tej kwestii nie zauważają żadnych pozytywnych stron funkcjonowania gryfińskich strażników.

Ostatnią odsłoną w tej dyskusji był wywiad z Konradem Wełną zamieszczony w Gazecie Gryfińskiej (Gazeta Gryfińska z 2 lipca 2019 r.). Młody „polityk” partii KORWIN w oparciu o swoje doświadczenia z strażnikami miejskimi formułuje postulat … likwidacji straży miejskiej. W wywiadzie wymienił 6 osobistych doświadczeń, które mają potwierdzać słuszność wyrażonego poglądu.

Nie wiem ile dokładnie interwencji w ciągu roku  podejmują strażnicy miejscy. Myślę, że jest ich ok. dwóch tysięcy. Konrad Wełna swoje „spotkania trzeciego stopnia” ze strażą miejską przeżył w ciągu kilku lat. Pomnóżmy teraz dwa tysiące interwencji przeprowadzanych w ciągu roku przez kilka lat. Otrzymujemy wynik dobrych kilku tysięcy interwencji. Trudne? Dla Konrada Wełny bardzo trudne. Swoje dalekosiężne wnioski wysnuł z zaledwie kilku przypadków na kilka tysięcy.

Konrad Wełna z rozbrajającą szczerością przyznał w wywiadzie, że nie potrzeba mu „badań, analizy danych statystycznych, rozmów na ten temat ze służbami”. Natomiast wystarczy mu w zupełności „życie w tym mieście, chodzenie po tych ulicach”. Gratuluję przenikliwości umysłu. Niestety duża część polityków właśnie na podobnych podstawach opiera swoje decyzje. Skutki widzimy dookoła aż strach się bać.

Trudno mi oceniać postępowanie strażników jedynie po przytoczonych w wywiadzie przykładach. Pan Wełna ujawnił zbyt mało szczegółów, abym mógł to zrobić rzetelnie. Niemniej jednak z wielu fragmentów wywiadu wylewa się złośliwość, stronniczość, a także niekompetencja rozmówcy dziennikarza Gazety Gryfińskiej.

Jako jedno ze swoich negatywnych przeżyć przytacza wezwanie strażników miejskich do biegającego swobodnie amstafa. Krytykuje ich, że najpierw „pół godziny czekali w radiowozie na pracowników PUK”, a w trakcie łapania psa „chowali się za pracownikami PUK”. Nie wiem kiedy to było, ale przypuszczam, że w tamtym czasie Gmina miała podpisaną umowę z PUK na wyłapywanie wałęsających się psów. Co w takiej sytuacji według Konrada Wełny mieli robić strażnicy miejscy? W jaki sposób według wyobrażeń Pana miała wyglądać interwencja?

W innym przypadku Konrad Wełna zgłosił interwencję o godzinie 23.00. Jakież było jego zdziwienie gdy okazało się, że strażnicy już nie pracują. Zapewniam wszystkich, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa pracy kilka osób nie jest w stanie zapewnić całodobowej obsługi przez okrągły rok. Wynika to z dosyć prostego rachunku. Musimy więc powściągnąć trochę swoje potrzeby, jeżeli nie chcemy …. zatrudniać kolejnych strażników miejskich.

Nie rozumiem jaki zarzut w stosunku do strażników formułował Konrad Wełna opowiadając ich interwencję z „liskiem”. Ale ma do nich pretensję, że przy tej okazji „wkroczyli na teren prywatny”. Panie Konradzie, czy to oznacza, że strażnicy miejscy przeprowadzając interwencję nie mogą wchodzić na teren prywatny? Takie podejście w wielu przypadkach uniemożliwia jakiekolwiek działanie!

Konrad Wełna mieni się liberalnym konserwatystą spod znaku partii KORWIN. W deklaracji ideowej zamieszczonej na stronie partii czytamy: „(…) rola państwa powinna się sprowadzać (…) do ochrony jednostki ludzkiej wobec wszelkich prób naruszenia jej przyrodzonych praw do wolności, własności, sprawiedliwości”. Tymczasem Konrad Wełna co rusz wzywa na pomoc straż miejską. Bynajmniej nie do ochrony wolności, własności, sprawiedliwości, ale głównie do psów i lisów. Pomimo że żyję zacznie dłużej, straż miejską wzywałem chyba tylko raz. Mnie państwo nie jest aż tak bardzo potrzebne. Ale Konrad Wełna nie traktuje poważnie także innej deklaracji: „(…) samorząd lokalny winien (…) przejąć większość kompetencji obecnego aparatu państwowego”. Gdyby tak było postulowałby nie likwidację, ale wzmocnienie straży miejskiej kosztem policji.

Uważam, że straż miejską należy wzmocnić w ramach obowiązującego prawa. Nie kosztem policji, ale tak aby obie formacje mogły się uzupełniać i wspierać. Przede wszystkim należy zatrudnić więcej osób, wyposażać ich w odpowiedni do pełnionych funkcji sprzęt, odpowiednio wysoko opłacić, odpowiednio wyszkolić. Na przykład kupić drony z urządzeniem do pobierania i badania składów chemicznych dymu wylatującego z kominów domów. Walka z zanieczyszczeniami powierza stanie się realna. Można rozważyć powołanie wspólnej straży dla większej ilości (wszystkich) gmin powiatu, może utworzyć wspólną izbę wytrzeźwień. Pomoc osobom leżącym w ogródkach piwnych będzie efektywniejsza. Oczywiście oznacza to większe koszty. Jednak w mojej ocenie należy wreszcie skończyć z tanim, dziadowskim państwem (samorządem). Dobrej jakości usługi publiczne po prostu kosztują.

Wojciech Dziekan

Dodaj komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz zapisy regulaminu